Hollywood ma skomplikowaną historię stosunku wobec Netflixa. Przez kilka lat ignorowało go, potem nienawidziło, by w końcu zacząć przeistaczać się na modłę platformy. Ostatnio ma powody do radości z powodu problemów streamingowego giganta.

Reklama

W kwietniu Netflix pokazał szokujące wielu analityków wyniki finansowe. Okazało się, że po raz pierwszy od dekady zanotował spadek liczby subskrybentów. Tej wiosny straci kolejne 2 miliony. Problemy Netflixa mogą oznaczać jednak problemy branży rozrywkowej na szeroką skalę – czytamy w artykule.

Jeżeli okaże się, że Hollywood i Wall Street źle oceniły siłę apetytu konsumentów na streaming, to wiele firm, które miały nadzieje sprzedawać subskrypcje setkom milionów ludzi na całym świecie, będzie musiało zrestrukturyzować się. Ogromny przemysł produkcyjny może złapać zadyszkę. Stracą też zdaniem ekspertów z branży konsumenci – nie można w nieskończoność sprzedawać seriali i filmów z finansową stratą, a problemy w końcu przełożą się na wzrost cen subskrypcji i zubożenie oferty.

Kryzys w Netflixie

Netflix zaczyna ciąć koszty: już zwalnia pracowników, a to jeszcze nie koniec. Platforma porzuca też projekty, które są w fazie rozwoju. Najbardziej zaskakujące jest jednak, że wbrew wielokrotnym zapowiedziom zacznie sprzedawać pakiety zawierające reklamy.

Konkurencja krytykuje Netflixa i wskazuje na to, co powinien zrobić, by przezwyciężyć kryzys: postawić na promocję własnych produkcji zamiast marki „Netflix”, produkować lepsze filmy i dystrybuować je na szeroką skalę i zmienić model udostępniania treści (na tradycyjny, w którym kolejne odcinki pojawiają się do tydzień). Zdaniem byłego dyrektora zarządzającego Amazona Roya Price’a Netflix cierpi też na brak superprodukcji.

Nie wygląda jednak na to, by boom na streaming kończył się – pisze Kafka. Konkurencja Netflixa rośnie i może skorzystać na jego zadyszce. Studia produkcyjne cierpią na niedobór talentów i siły roboczej (w szczególności w Europie, na przykład w Londynie, mniej w USA), bo w realizacji jest bardzo dużo projektów.

Czy inwestorzy stracą apetyt na platformy streamingowe

Problem serwisów streamingowych polega jednak na tym, że potencjał ich wzrostu jest mocno ograniczony – Netflix ma największą bazę subskrybentów na świecie, ale liczy ona wciąż tylko nieco ponad 220 milionów. Giełdowi inwestorzy mogą przestać finansować rozwój platform streamingowych, jeżeli nie będą one zarabiały pieniędzy.

Trwa boom na produkcję treści, a niektóre podmioty mocno inwestują w studia produkcyjne, licząc, że popyt na nią ze strony platform będzie wysoki. Może się to jednak okazać pułapką ze względu na problemy z zarabianiem Netflixa i jego konkurencji.

Branża streamingowa nie zniknie z dnia na dzień, ale z pewnością dojdzie w niej do silnych przetasowań, które wskażą na wygranych i przegranych – reasumuje autor.