Bez ryzyka, polotu i artyzmu. Wielcy inwestorzy zamienili film w biznesowy produkt

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 grudnia 2021, 06:30
Według operatora filmowego Jake’a Uresa w złotej erze kina nazywanej Nowym Hollywood twórcy wydawali ogromne sumy i podejmowali duże ryzyko, co opłacało się. Wytwórnie znalazły się jednak w rękach funduszy hedgingowych, które specjalizują się w zarządzaniu ryzykiem. Efekt? Nudne, przewidywalne kino.

Martin Scorsese powiedział kiedyś, że produkcje ze stajni Marvela nie są kinem. Tę kontrowersyjną wypowiedź uzasadnił tym, że najważniejszą cechą X Muzy jest nieprzewidywalność, natomiast filmy o superbohaterach są do bólu sztampowe i przewidywalne. Kryzys kina nie wynika zdaniem reżysera z niedoboru talentów czy malejącego apetytu widza na dobre filmy.

Ures pisze na blogu „Jacobin”, że za stan, w jakim znalazła się amerykańska kinematografia, wini on system finansowania produkcji, który wyrugował z niej ryzyko. Inwestorzy liczą na przewidywalną stopę zwrotu, więc oczekują, że filmy będą powstawały według stałego, skutecznego schematu.

Autor podkreśla dwie istotne rzeczy. Po pierwsze, film jest takim rodzajem działalności, która w unikalny sposób łączy wysiłki artystów i ludzi, którzy muszą zainwestować w dzieła dużo pieniędzy. Po drugie natomiast, delikatna równowaga pomiędzy oboma wspomnianymi stronami została w ostatnim czasie mocno zaburzona. „Filmy są w tej chwili tak złe (nie wszystkie, ale masa z nich), ponieważ inwestorzy prawie do perfekcji opanowali sztukę zarabiania na nich” – pisze bloger „Jacobina”.

Narodziny blockbustera

Filmy były znacznie śmielsze i obrazoburcze w erze tzw. Nowego Hollywood, czyli w latach 1965-80. Szczególnie na początku tego okresu kino było pod silnym wpływem kontrkultury, praw obywatelskich i ruchów antywojennych. Rozpoczęły się jednak procesy gospodarcze, które znacznie zmieniły sposób, w jaki zaczęły powstawać filmy. Pojawił się pierwszy blockbuster (zdaniem wielu to „Szczęki” w reż. Stevena Spielberga). Reszta jest historią. Za ojców chrzestnych Nowego Hollywood i wizjonerów, którzy zamienili kino w intratny biznes często wymienia się właśnie Spielberga i George’a Lucasa. Zdolni twórcy i szefowie wytwórni weszli w sojusz z dużymi inwestorami, którzy zaczęli skrupulatnie nadzorować swój produkt.

Duże finansowe konglomeraty powoli przejęły kontrolę nad studiami filmowymi i zaczęły stosować te same metody analiz prognostycznych i badań rynku, które stosowały w innych dziedzinach. Stylistyka i tematyka filmów została sformatowana w coś, co dziś nazywamy blockbusterem. Ostatnim z najważniejszych etapów opisywanego procesu okazał się film superbohaterski i uniwersa Marvela i DC.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj