W branży farmaceutycznej to będzie wyjątkowy czas, w którym liderzy dostaną narzędzia dotychczas niedostępne przy projektowaniu, testowaniu czy analizie nowych leków. Połączenie sił maszyn i ludzi niesie ze sobą obietnicę i nadzieję rewolucji tempa i kosztów mierzenia się nawet z najtrudniejszymi wyzwaniami, np. z dziedziny chemii. Już teraz AstraZeneca wykorzystuje roboty i procesy uczenia maszynowego do radykalnego przyspieszenia cyklu powstawania potencjalnie przełomowych leków. Naszym kolejnym krokiem w tym kierunku jest ogłoszona właśnie strategiczna współpraca z BenevolentAI, ulokowanym w klastrze w Cambridge zespole specjalistów osiągających wybitne rezultaty w dziedzinie maksymalnego skracanie drogi od zbioru danych do gotowego leku.

BenevolentAI to nie początkujący start-up, lecz prężny i wybitny zespół, który w kilka ostatnich lat budował swoje kompetencje, korzystając z ponad 200 mln dol. finansowania od inwestorów. To jedna z kilku firm na świecie potrafiących włączyć tryb turbo w procesie opracowywania nowych, przełomowych leków, która zaczynała jako wąska grupa zmotywowanych specjalistów. A to oznacza, że podobne zespoły i pomysły można rozwijać także w Polsce, w oparciu o tutejsze kadry i infrastrukturę. Jaki jest potencjał tego typu projektów, w których ludzie zespalają się z terabajtami danych z zakresu chemii, badań klinicznych czy genomiki? Nasze dwa pierwsze, ambitne cele dla AI to stworzenie leków na przewlekłe schorzenie nerek (CKD) i samoistne włóknienie płuc (IPF). Jeśli rezultaty będą obiecujące, to będziemy mogli mówić o przełomie i otwarciu nowego rozdziału w medycynie. Otworzy to możliwość szybkiego i wydajnego projektowania i produkowania kolejnych leków na schorzenia dziś wciąż uważane za nieuleczalne. To też – np. dzięki technologiom chmurowym – pozwoli efektywnie grupować specjalistów od leków „made by AI” w wielu centrach badawczych – zapewne także w Polsce.

>>> Polecamy: Czy „Człowiek Plus” to utopia? Transhumanizm może być kolejnym etapem ewolucji