Japończycy i cudzoziemcy przybywający z krajów, w których wykryto zakażenia nowymi odmianami patogenu, będą musieli przedstawić ujemne wyniki testów na koronawirusa przeprowadzonych najwcześniej 72 godziny przed wylotem. Będą też badani po przylocie do Japonii.

Władze tego kraju ogłosiły również w niedzielę, że trwają prace nad systemem śledzenia przybyszów z zagranicy, opartego na geolokalizacji.

Agencja Kyodo podkreśla, że Japonia otwierała się stopniowo na świat, starając się ożywić gospodarkę i przygotować do przełożonych o rok Igrzysk Olimpijskich. Z powodu nowych odmian koronawirusa kraj powrócił jednak na drogę zacieśniania restrykcji.

Jedną z nowych odmian wykryto początkowo w Wielkiej Brytanii. Władze tego kraju oceniają, że może ona być nawet o 70 proc. bardziej zaraźliwa niż odmiany szerzące się wcześniej. Zakażenia tą odmianą pojawiły się już w ponad 20 państwach świata i w Hongkongu.

Japońskie władze już 24 grudnia zakazały wjazdu cudzoziemcom niemieszkającym na stałe w Japonii, przybywającym z Wielkiej Brytanii i RPA, gdzie wykryto inną nową odmianę koronawirusa. W poniedziałek zakaz rozszerzono na większość obszarów świata, w tym kraje europejskie.

Reklama

Najnowsze przepisy nie obejmują natomiast biznesmenów i studentów przybywających z 11 krajów i regionów azjatyckich, z którymi Japonia uzgodniła mechanizmy ułatwiające podróże. W grupie znajdują się m.in. Chiny kontynentalne, Tajwan i Korea Południowa.

W Japonii potwierdzono jak dotąd osiem przypadków zakażeń odmianą wykrytą w Wielkiej Brytanii. Jest wśród nich pilot, który wrócił 16 grudnia z Londynu, oraz kobieta z jego rodziny, która nie była w Wielkiej Brytanii.

Japonia mierzy się obecnie z trzecią falą zakażeń koronawirusem. W niedzielę japońskie władze zgłosiły 3881 nowych infekcji – najwięcej w ciągu jednej doby od początku pandemii. Łącznie w Japonii odnotowano ponad 217 tys. infekcji, a ponad 3,2 tys. pacjentów z Covid-19 zmarło.