W wypowiedzi dla telewizji BFM Le Maire podkreślił, że francuski rząd chce miejsca w zarządzie połączonej firmy. Uważa też, że jej centrala powinna się znajdować we Francji. "Dajmy sobie czas, żeby zrobić to dobrze. Chcemy tej fuzji, ale nie na każdych warunkach" - oświadczył.

Państwo francuskie jest największym pojedynczym udziałowcem Renault (15 proc.). W FCA głównym udziałowcem jest rodzina Agnelli, która posiada 29 proc. akcji.

Fiat Chrysler Automobiles złożył 27 maja propozycję fuzji z Renault. Potencjalna wartość połączonych koncernów może osiągnąć ok. 37 mld dolarów, a roczna produkcja ok. 9 mln samochodów osobowych i lekkich pojazdów dostawczych. Tym samym, pod względem produkcji, nowy podmiot uplasowałby się na trzecim miejscu, za Volkswagenem i Toyotą. Dodatkowo według FCA połączenie przyniosłoby roczne oszczędności rzędu 5,6 mld dolarów.

Zarząd Renault ma w środę wieczorem omawiać tę ofertę.

W końcu maja Le Maire zapowiadał, że rząd francuski będzie zabiegał o uzyskanie "czterech gwarancji" w sprawie ewentualnego porozumienia o fuzji, w tym ochrony miejsc pracy we Francji oraz odpowiedniej reprezentacji Francji w zarządzie nowego podmiotu.

Renault, Nissan i Mitsubishi tworzą sojusz motoryzacyjny. Obecnie europejska firma ma pozycję dominującą wobec Nissana, kontrolując 43,4 proc. jego akcji (z prawem głosu). Z kolei do Nissana należy 34 proc. Mitsubishi i 15 proc. udziałów Renault (bez prawa głosu).

Szef Nissana Hiroto Saikawa wyrażał we wtorek wątpliwość, czy jego firma będzie zaangażowana w fuzję Renault z FCA. Zamiast tej fuzji sugerował przyłączenie się FCA do sojuszu Renault-Nisan-Mitsubishi. Podkreślił, że połączenie Renault z FCA "znacząco zmieniłoby" strukturę partnerstwa Nissana z Renault.

>>> Czytaj też: Oto chińskie auto elektryczne, które może pojawić się w Europie jako pierwsze