Od października 2017 r. osoby pobierające renty i emerytury mundurowe wskazane przez Instytut Pamięci Narodowej jako pełniące służbę na rzecz państwa totalitarnego otrzymują obniżone świadczenia. Ich wysokość nie może przekraczać przeciętnego świadczenia wypłacanego przez ZUS. Okazuje się jednak, że nie wszyscy byli funkcjonariusze SB zostali objęci ustawą dezubekizacyjną z 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji… ( Dz.U. poz. 2270). Obniżka świadczeń nie dotyczy bowiem tych osób, które nie przeszły weryfikacji i nie mając prawa do mundurowej emerytury, trafiły do ZUS.

– Zakład nie oznacza w sposób szczególny emerytur powszechnych, które przyznawał żołnierzom zawodowym i funkcjonariuszom, w tym funkcjonariuszom służb bezpieczeństwa państwa czy funkcjonariuszom Milicji Obywatelskiej – wyjaśnia Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.

Zapłacili za służbę

Zgodnie z uchwałą nr 69 Rady Ministrów z 21 maja 1990 r. wojewódzkie komisje kwalifikacyjne przeprowadziły weryfikacje funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, sprawdzając, czy te osoby posiadają kwalifikacje moralne co do dalszej służby w charakterze funkcjonariusza lub pracownika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Proces weryfikacji był dobrowolny. Z 24,3 tys. funkcjonariuszy SB o ocenę wystąpiło 14 tys. Negatywnie zostało zaopiniowanych 3595 osób.

– Faktycznie, ci, którzy nie zdecydowali się na przejście przez komisję weryfikacyjną, obecnie są w lepszej sytuacji finansowej niż funkcjonariusze, którzy przeszli weryfikację – wyjaśnia Damian Sucholewski, adwokat specjalizujący się w sprawach mundurowych.

– Ustawa dezubekizacyjna stworzona przez PiS uderza nie w byłych funkcjonariuszy PRL, którzy zostali skompromitowani, lecz w te osoby, które większość swojego życia zawodowego poświęciły III RP – dodaje Zdzisław Czarnecki, prezydent Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. – Sam osobiście namawiałem ludzi, żeby wstępowali do nowych służb mundurowych. I oni mi uwierzyli. A teraz okazało się, że właśnie ta grupa została dotkliwie ukarana – dodaje.

Krytycznie o ustawie dezubezkizacyjnej wypowiada się także Tomasz Borkowski, działacz opozycji demokratycznej, były oficer ABW i UOP, były sekretarz Kolegium do Spraw Służb Specjalnych. Ujawnia, że wśród osób mu podległych, które w przeszłości służyły w resortach siłowych PRL, był m.in. naczelnik jednego z wydziałów, którego profesjonalizm i determinacja umożliwiły ujęcie szpiega rosyjskiego.

– Teraz te osoby mają poczucie niesprawiedliwości i nierówności – podkreśla Tomasz Borkowski. – Spotykam się z opiniami, że czują się oszukane przez państwo. Jeden z moich byłych podwładnych wręcz mi powiedział, że gdyby przewidział tak drastyczną obniżkę wypracowanej emerytury, to by w 1990 r. poszedł do cywila. I do tej pory miałby wypracowaną godziwą, cywilną emeryturę – dodaje.

Także senator Jan Rulewski, działacz opozycji demokratycznej więziony w PRL, wskazuje, że wielu funkcjonariuszy zdecydowało się na przejście do cywila, obawiając się wyników weryfikacji.

– Nie wiedzieli, czy takie sprawdzenie nie skończy się czymś dużo gorszym niż tylko odmową pracy w nowych służbach – dodaje senator Jan Rulewski. – A teraz ZUS im liczy emerytury jak każdemu – dodaje.

ZUS wyjaśnia

Z mocy art. 6 ust. 1 pkt 6 ustawy o emeryturach i rentach z FUS okresy służby w organach bezpieczeństwa państwa traktowane są na równi z okresami służby w policji czy w Milicji Obywatelskiej. Jeżeli funkcjonariusz, który wstąpił do służby przed 2 stycznia 1999 r., pozostawał w służbie również po 31 grudnia 1998 r. od uposażenia wypłaconego za okresy tej służby przebyte po 31 grudnia 1998 r. do dnia zwolnienia ze służby, składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe są przekazywane do ZUS. Także okresy służby przebyte do 31 grudnia 1998 r. są okresami składkowymi na podstawie art. 6 ust. 1 pkt 6 ustawy emerytalnej.

– Ustawa emerytalna nie zawiera regulacji, w myśl których okresy służby na rzecz totalitarnego państwa powinny być liczone przy ustalaniu wysokości świadczeń w inny sposób aniżeli pozostałe okresy składkowe – podkreśla Wojciech Andrusiewicz, rzecznik prasowy ZUS.

A co to oznacza? Emerytura z FUS przysługuje zawsze byłemu funkcjonariuszowi, który nie nabył prawa do emerytury policyjnej albo który utracił prawo do tej emerytury ustalone na podstawie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy. A okresy służby w SB są okresami składkowymi. W przypadku osób urodzonych po 31 grudnia 1948 r. będą uwzględnione w kapitale początkowym.

Co dalej

Okazuje się, że furtka pozwalająca byłym esbekom na pobieranie pełnych emerytur z ZUS była znana rządowi. Wyszło to w czasie debaty nad projektem ustawy dezubekizacyjnej podczas połączonych komisji administracji i spraw wewnętrznych oraz polityki społecznej i rodziny (posiedzenie z 13 grudnia 2016 r.). Poseł Zbigniew Sosnowski (PSL), były wiceminister MSWiA, zwrócił uwagę, że nie może się „pogodzić się z poglądem, który uwzględnia, że odbiera się przywileje tym funkcjonariuszom, którzy przeszli pozytywnie weryfikację w 1990 r. Inni ich koledzy, których wyrzucono ze służby, podjęli pracę w innych zawodach i wypracowali sobie emeryturę przez minionych 26 lat”.

– I na tym dyskusja się skończyła – mówi nam dzisiaj poseł Zbigniew Sosnowski. – Nie chodzi o to, że bronię byłych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, ale prawo ma być prawem. I nie można go wykorzystywać do walki politycznej – dodaje.

Eksperci nie mają wątpliwości, że zmiany są niezbędne.

– Przy okazji kolejnego przeglądu emerytalnego konieczne jest sprawdzenie przepisów emerytalnych, żeby w przypadku zbiegu dwóch różnych systemów emerytalnych nie dochodziło do takich absurdów. Bo teraz to taki chichot historii, że ci dobrzy mają gorzej niż ci źli – dodaje Bartosz Nowak.

Doktor Tomasz Zalasiński, konstytucjonalista, radca prawny z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka sp.k., podkreśla, że polski ustawodawca przyjął rozwiązanie, zgodnie z którym fakt pełnienia służby w dawnych organach bezpieczeństwa państwa – z uwagi na wymagania sprawiedliwości społecznej – ma skutkować obniżeniem wysokości świadczeń emerytalnych funkcjonariuszy.

– Nie ma jednak wątpliwości co do tego, że – w świetle zasady sprawiedliwości społecznej oraz równości – wszelkie sankcje związane z faktem pełnienia służby w organach bezpieczeństwa państwa powinny w równym stopniu obejmować wszystkich funkcjonariuszy realnie pełniących tę służbę, niezależnie od tego, czy pobierają świadczenie z systemu zaopatrzeniowego, czy powszechnego – zauważa dr Tomasz Zalasiński. – Regulacja prawna dotycząca tych kwestii powinna także odpowiadać standardom prawidłowej legislacji, w szczególności w zakresie precyzyjności i jednoznaczności, by nie dochodziło do sytuacji, w których niektóre grupy funkcjonariuszy – co do których są wątpliwości, czy w ogóle można ich uznać za pełniących służbę na rzecz bezpieczeństwa państwa – były obejmowane tą regulacją na zasadzie wykładni rozszerzającej, a inne, co do których nie ma takich wątpliwości, były z tej regulacji wyłączone – dodaje.

>>> Czytaj też: Nowa terapia szokowa. Dlaczego samo podniesienie płacy minimalnej nie zbliży nas do Zachodu