Kolejne firmy mniej lub bardziej otwarcie mówią o konieczności redukcji etatów. A ruch ten tłumaczą spowolnieniem gospodarczym. Niedawno do tego grona dołączył producent autobusów. Co istotne, informacje z komunikatów i doniesień medialnych nie znajdują jeszcze odzwierciedlenia w oficjalnych statystykach.
- Do 14 listopada do WUP nie wpłynęła żadna informacja na temat planowanych zwolnień grupowych w Spółce MAN Truck & Bus Polska w Starachowicach - podkreśla Anna Jastrzębska z Wydziału Badań i Analiz Rynku Pracy WUP w Kielcach. Do września 2022 r. w tutejszych zakładach pracy zwolniono 316 osób, natomiast w analogicznym okresie 2021 r. - 152 osoby.
Reklama
W danych kieleckiego WUP widać również, że o ile w pierwszych miesiącach tego roku zakłady zwalniały od kilku do kilkunastu pracowników, to we wrześniu było to już 158 osób (z branży ceramicznych materiałów budowlanych).
Małgorzata Majka-Ciepły z dolnośląskiego WUP opisuje, że zgłoszenia o zwolnieniach napływają głównie z branż: produkcja, sprzedaż hurtowa i detaliczna, usługi (naprawa maszyn i urządzeń, agencji reklamowych, sprzątanie). Od stycznia do października tego roku 22 zakłady zgłosiły do zwolnień 1547 osób. Ostatecznie w 30 firmach zwolniono ich 1580. W analogicznym okresie 2021 r. były to 32 zgłoszenia dotyczące 1184 osób. Ostatecznie w 32 placówkach prace straciło wtedy 1249 osób. - Można więc mówić o tendencji wzrostowej - zaznacza.
Podobne informacje słyszymy od Marka Kuny, rzecznika WUP w Lublinie, gdzie napływ osób zarejestrowanych w urzędach pracy od stycznia do października 2021 r. z przyczyn zakładu pracy wynosił 2034 bezrobotnych. W tym - 2193 osoby.
Tu wśród ostatnich zgłoszeń zakładów pracy o zwolnieniach składanych od lipca do października 2022 r. najwięcej pochodziło z branż: produkcji łożysk tocznych i ich elementów, finansów i bankowości, produkcji mebli tapicerowanych. W tym samym czasie dokonane zwolnienia dotyczyły, poza wspomnianymi branżami, także transportu samochodowego.
Marek Kuna opisuje, że zwolnieniami są najczęściej objęte osoby, które po utracie pracy będą miały zabezpieczenie materialne w postaci świadczeń, czyli emerytury lub renty. A zakłady starają się, by nie zwalniać jedynych żywicieli rodziny, samotnie wychowujących dzieci do lat siedmiu oraz dzieci z niepełnosprawnościami.
- Ostatnie trzy lata są niezwykle trudne z punktu widzenia przedsiębiorców. Ograniczenia w prowadzeniu działalności wynikające z pandemii, później agresja Rosji na Ukrainę i jej konsekwencje, rosnące koszty prowadzenia działalności, niezwykle wysoka w naszym kraju inflacja oraz przedłużający się czas oczekiwania na środki europejskie z KPO miały i mają istotny wpływ na kondycję przedsiębiorstw - ocenia z kolei Wojciech Okupski, wicedyrektor WUP w Szczecinie, który cyklicznie bada nastroje zachodniopomorskich pracodawców. I tak w 2020 r. (w szczycie pandemii) do zwolnień zakłady zgłosiły aż 2140 osób. W całym 2021 r. było ich jedynie”92. Jednak w tym, do października, to już 425. W tym czasie liczba pracowników, która faktycznie pożegnała się z pracą w ramach zwolnień grupowych to odpowiednio: 800, 302 oraz 149. Trzeba jednak pamiętać, że terminy zwolnień w zgłoszeniach z sierpnia, września i października są wyznaczone na listopad i grudzień tego roku, a także na I połowie 2023 r.
Z WUP w Toruniu także płyną niewesołe informacje. - Do 11 listopada do PUP województwa kujawsko-pomorskiego zgłoszono 12 zwolnień grupowych na łączną liczbę 565 osób. Finalnie zwolnień dokonało 14 firm, obejmując zwolnieniami łącznie 232 osoby. Miesiącem szczególnego wzrostu był październik 2022 r., kiedy to zgłoszono pięć zwolnień grupowych dotyczących 320 osób. Patrząc na istotny wzrost dynamiki, spodziewamy się dalszych wzrostów w końcówce tego roku - wylicza Maciej Smolarek, rzecznik urzędu.
Jolanta Babiarczuk, kierownik wydziału polityki rynku pracy WUP w Poznaniu, mówi z kolei, że do października zwolniono w tym regionie 817 osób, natomiast kolejnych 1284 zostało zgłoszonych do zwolnienia (z działów zajmujących się produkcją części do pojazdów silnikowych, transportu i przetwórstwa owocowo-warzywnego).
Jednocześnie, jak wynika z danych Grant Thornton od maja 2022 r., liczba nowych ofert pracy utrzymuje się poniżej poziomu z roku poprzedniego. Do sierpnia ogłoszeń było mniej więcej tyle, ile rok wcześniej. We wrześniu jednak liczba nowych ofert się obniżyła. Było ich 313 tys. wobec 323 tys. w 2021 r. Eksperci zwracają uwagę, że aktualny wynik jest też dużo wyższy niż jeszcze trzy lata temu (297 tys.), a więc przed kryzysami gospodarczymi mającymi wpływ na polski rynek pracy. Eksperci portalu Praca.olx.pl informują jednak, że październik przyniósł kolejny spadek. Według nich pracodawcy opublikowali o 12 proc. mniej ogłoszeń o pracę r/r i o 10 proc. mniej w stosunku do września. Rośnie za to liczba poszukujących i liczba odpowiedzi na ogłoszenia. Tych ostatnich w minionym miesiącu było o 20 proc. więcej w ujęciu r/r.
Agnieszka Zielińska, dyrektor Polskiego Forum HR, zwraca uwagę na efekt wysokiej bazy w ubiegłym roku. Po 2020 r., kiedy nikt nie myślał o rekrutacji, w ubiegłym roku nastąpił jej wystrzał.
- Z drugiej strony może niepokoić fakt, że przedsiębiorcy ograniczają skalę planowanych inwestycji. Bo to oznacza tylko jedno: mniej nowych miejsc pracy - zaznacza.
Nie powinno to być zaskoczeniem w sytuacji, gdy wskaźnik PMI dla przemysłu spada. W październiku wyniósł 42 pkt wobec 43 pkt miesiąc wcześniej. Zdaniem ekspertów przemysł będzie borykał się w najbliższym czasie z brakiem nowych zamówień i spadkiem produkcji. Zamówienia z zagranicy spadają już ósmy miesiąc z rzędu.
Prawdopodobnie zaczynają się też obawy o brak możliwości dalszego przekładania wzrostu kosztów działalności na cenę produktów i usług. Mimo tego, że popyt konsumpcyjny nie słabnie tak, jak można było tego oczekiwać, pracodawcy zaczynają podchodzić do tej sytuacji bardziej pragmatycznie. Wstrzymywane są rekrutacje oraz blokowane zakupy nowych towarów - wyjaśnia Mariusz Zielonka, ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan. ©℗
Przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe