Ostatnie badanie wykazało, że boom związany z pracą w domu, wprowadzenie nowych technologii i oszczędność czasu na dojazdy do pracy zwiększył produktywność w gospodarce USA o 5 proc.

Co na to międzynarodowe korporacje?

Reklama

W USA w badaniu ankietowym zapytano 30 000 pracowników, co myślą na temat utrzymania po pandemii tymczasowych rozwiązań wprowadzonych na czas jej trwania. Okazało się, że respondenci chcieliby pracować z domu aż 20 proc. pełnych dni roboczych. Dla porównania przed 2020 rokiem było to zaledwie 5 proc.

Powyższe informacje pojawiły się w czasie, gdy firmy na całym świecie coraz chętniej rezygnują z wynajmowania powierzchni biurowych w centrach miast, a swoich pracowników wysyłają na home office.

HSBC Holdings ogłosiło, że w swojej siedzibie głównej w London Canary Wharf zamieni prywatne biura najwyższego personelu, tzw. piętro dyrektorskie, w sale spotkań dla klientów i miejsca do wspólnej pracy. Również Twitter zadeklarował, że jego pracownicy będą mogli kontynuować na stałe pracę z domu.

Zdaniem Marka Zuckerberga możliwość zatrudniania inżynierów żyjących z dala od głównych biur Facebooka pozwoliła firmie pozyskać nowe talenty, a wielu pracowników będzie nadal pracować zdalnie po pandemii - za wynagrodzenie bardziej adekwatne do ich miejsca zamieszkania.

Według badaczy taka zmiana może ograniczyć bezpośrednie wpływy finansowe na tych obszarach o co najmniej 5–10 proc. w porównaniu z okresem sprzed pandemii.

Praca zdalna tylko dla wybranych?

Jednak nie każdy jest fanem pracy zdalnej. Dyrektor generalny Goldman Sachs Group, David Solomon, określił nowe ustalenia „aberracją”, którą bank inwestycyjny „naprawi tak szybko, jak to możliwe”. Dla niedoświadczonych pracowników w pracy na Wall Street szczególnie ważne jest wchłonięcie kultury panującej w finansach.

Jeszcze kilka lat temu praca zdalna mogła „zabić” karierę zawodową. Badanie przeprowadzone przez rząd Wielkiej Brytanii wykazało, że osoby, które przed pandemią pracowały z domu, miały znacznie mniejsze szanse na awans niż te pracujące w biurze. Obostrzenia wprowadzone rok temu znacząco zmieniły stosunek do tej formy pracy.

Obecnie największe korzyści płynące z pracy w domu odczują „osoby z wyższym wykształceniem i dobrze opłacane”. Jak pokazuje przykład Stanów Zjednoczonych możliwość wykonywania pracy zdalnej pogłębiła ekonomiczne i rasowe podziały. Wielu nisko płatnych zawodów, takich jak praca w gastronomii przy przygotowywaniu żywności, po prostu nie da się wykonywać zdalnie. A co za tym idzie słabiej opłacani pracownicy byli potencjalnie bardziej narażeni na ryzyko zakażenia koronawirusem.

Lepsze niż oczekiwano doświadczenia wynikające z masowej pracy zdalnej, innowacje technologiczne i inwestycje oraz utrzymujący się powszechnie lęk przed tłumami i zarażeniem śmiertelnymi patogenami wzmocnią wypracowany w czasie pandemii nowy styl pracy. „Przejście na WFH (work from home, praca z domu - przyp. red.) będzie miało również bardzo trudne do przewidzenia skutki geograficzne, gdyż zmieni losy takich miast jak San Francisco, w których wskaźniki dojazdów do pracy są wysokie” - stwierdzono w badaniu.