"Prawa ręka" Zełenskiego pada w cieniu afery
Andrij Jermak, szef biura prezydenta Ukrainy i kluczowa postać ukraińskiej władzy, został niespodziewanie odsunięty ze stanowiska. Wcześniej upokorzono go przeszukując jego dom. Zełenski, głowa państwa Ukraińskiego, podpisał jego dymisję bez rozgłosu, choć polityczne konsekwencje tego ruchu mogą być gigantyczne. Jermak to nie tylko najbliższy doradca, ale także człowiek, który realnie kontrolował służby specjalne, sądownictwo i cały aparat władzy. KOntrolowal także rozmowy z USA o pokoju między Ukrainą a USA.
Według niektórych źródeł, rzeczywistym powodem odwołania miała być nie korupcja, a właśnie odmowa Jermaka wobec nacisków USA dotyczących ustępstw terytorialnych w zamian za pokój z Rosją. Tego samego dnia, gdy miał rozmawiać z ekipą Donalda Trumpa w Miami – został usunięty z urzędu. To nie wygląda na przypadek.
Kukiełka czy reżyser? Kto naprawdę rządził Ukrainą
Zachodnie media od miesięcy sugerowały, że to Jermak był mózgiem operacyjnym ukraińskiego systemu. Od maja tego roku wpływowy magazyn Politico nazwało go wprost „bezlitosnym politycznym władcą marionetek” i sugerowało, że to on rozdaje karty, a Zełenski jedynie odczytuje gotowe scenariusze.
Jermak miał pod swoją kontrolą nie tylko najważniejsze decyzje polityczne, ale i personalne. To on, jeszcze jako producent i były prawnik, doprowadził do usunięcia swojego poprzednika Andrija Bohdana i dokonał czystek wśród ministrów, zastępując ich osobami całkowicie sobie lojalnymi. I jak twierdzi NABU były to też osoby całkowicie skorumpowane. Dla wielu to nie tylko dymisja. To upadek drugiego centrum władzy w Ukrainie.
Pożegnanie ze sceną i ucieczka na front?
Zaledwie kilka godzin po ogłoszeniu dymisji, Jermak wysłał do mediów emocjonalne oświadczenie."Jadę na front i jestem gotów na wszelkie represje. Jestem uczciwym i porządnym człowiekiem. Będę niedostępny." napisał w wiadomości do New York Post. Deklaracja brzmi patetycznie i wielu dziennikarzy nie daje jej wiary.
W mediach społecznościowych krążą spekulacje, że „front” może oznaczać zupełnie inne miejsce np. europejski kurort lub kraj bez umowy ekstradycyjnej. Dzień wcześniej Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy prowadziło przeszukanie w mieszkaniu Jermaka, a cała sprawa ma związek z gigantyczną aferą łapówkarską wokół „Energoatomu”, zwaną „Operacją Midas”. Według śledczych, straty mogą sięgać 100 milionów dolarów.
Zamach pałacowy czy kontrolowane poświęcenie?
Komentatorzy nie mają wątpliwości odejście Jermaka to największe polityczne trzęsienie ziemi w Ukrainie od 2022 roku. Dla niektórych to sygnał, że Zełenski pod presją zachodnich partnerów i ukraińskiej opinii publicznej rozpoczyna czystkę w swoim otoczeniu. Dla innych to tylko teatr i próba ratowania wizerunku Zełenskiego przed rosnącymi zarzutami o korupcję.
Jedno jest pewne: system stworzony przez Jermaka się wali. A wraz z nim może runąć fasada jedności i lojalności na szczytach ukraińskiej władzy i zmienić się układ sił przy stole rokowań z USA.