„Nie chcemy wojny, ale możemy odpowiedzieć wszystkim, co mamy”
Siergiej Ławrow zapewnia, że Rosja nie planuje ataku na Europę. Ale w jednym zdaniu dodaje, że jeśli jednak „Zachód zrealizuje swoje groźby i zaatakuje Rosję” to odpowiedź będzie pełnoskalowa i bez taryfy ulgowej. Cytując prezydenta Putina, nie będzie to żadna „specjalna operacja”, tylko „pełnoprawna odpowiedź militarna” zgodna z rosyjską doktryną wojenną. Brzmi znajomo? Bo to dokładnie ten sam język, którym Moskwa od lat uzasadnia kolejne ruchy zbrojne.
Duch z Anchorage i umowa, o której nikt nie mówi głośno
W tle wielkich gróźb toczy się mniej widowiskowa, ale równie istotna gra dyplomatyczna. Jak wynika z wypowiedzi Ławrowa i rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa podczas nieformalnych rozmów w Anchorage USA miały złożyć Rosji ofertę. Kluczowy punkt? Ukraina oddaje Donbas, a w zamian następuje zawieszenie broni. Rosja, według Ławrowa, zgodziła się na te warunki. Teraz czeka. Problem w tym, że – jak podkreślają rosyjscy oficjele – Amerykanie rzekomo nie realizują swojej części układu. I właśnie to Moskwa zaczyna coraz głośniej wypominać.
USA, Trump i „zmęczenie” Moskwy: nowe sankcje, stara narracja
Rosyjska retoryka wobec Stanów Zjednoczonych wyraźnie się zaostrza. Ławrow mówi już wprost: nie widzi „żadnego świetlanego scenariusza” dla relacji gospodarczych z USA. Krytykuje sankcje, uderzające w rosyjskie firmy energetyczne, oskarża o „wojnę ekonomiczną na morzu” i próby zablokowania eksportu ropy do Indii i innych partnerów. Brzmi jak klasyczny zestaw żalów, ale te wypowiedzi są ostrzejsze, mniej dyplomatyczne, bardziej... zniecierpliwione.
Europa pod presją i na celowniku?
Rosja coraz częściej przedstawia Europę jako pionka w grze prowadzonej przez USA. Ławrow nie pozostawia złudzeń: jeśli dojdzie do wojny, to z winy Zachodu. Ostrzega też przed rozmieszczaniem w Ukrainie „jakiegokolwiek uzbrojenia zagrażającego bezpieczeństwu Rosji”. Czy to realna groźba, czy kolejna próba wywarcia presji na Zachód? Tego na razie nie wiadomo. Pewne jest jedno, Moskwa wysyła bardzo wyraźny sygnał: nasza cierpliwość się kończy.
Rosyjska układanka: wojna, pokój i gra pozorów
Z jednej strony oferta rozmów i powoływanie się na niedopowiedziane ustalenia z Anchorage, z drugiej groźby militarne. Czy Zachód pójdzie na kompromis, zważywszy jak kosztowna jest dla niego ta wojna? Trudno powiedzieć. Ale jedno jest jasne, choć Kreml wciąż mówi, że „nie chce wojny”, to z każdym kolejnym wystąpieniem swoich urzędników daje do zrozumienia, że bardzo dobrze wie, jak ją prowadzić. I że jeśli zajdzie potrzeba – zrobi to szybko.