Z danych resortu pracy wynika, że poprzednio wyższą niż obecnie liczbę nowych bezrobotnych zanotowano w Hiszpanii w sierpniu 2010 r., gdy w porównaniu z wcześniejszym miesiącem wzrosła ona o 61 tys.

W sierpniu 2019 r. najwięcej osób straciło pracę na terenie wspólnot autonomicznych Walencji oraz Katalonii, a także Madrytu. O ile w pierwszych dwóch przybyło w porównaniu do lipca około 13 tys. nowych bezrobotnych, to w aglomeracji stołecznej – 7,2 tys.

Hiszpański resort pracy odnotował też, iż w sierpniu wobec lipca 2019 r. o blisko 213 tys. zmalała liczba pracowników objętych ubezpieczeniem społecznym. Wcześniej podobna tendencja spadkowa została zanotowana w sierpniu 2008 r., czyli w początkowym okresie kryzysu gospodarczego.

Reklama

Część ekonomistów wskazuje, że wysoki wzrost bezrobotnych w sierpniu, czyli w okresie stosunkowo ożywionej dynamiki w hiszpańskiej turystyce, nie wynika z sezonowości, ale może być przesłanką zbliżania się kolejnego kryzysu.

Eksperci, z którymi rozmawiały dzienniki "ABC" i "El Mundo", wskazują, że negatywnie na sytuację gospodarczą Hiszpanii wpływa też brak, od czerwca 2018 r., większościowego rządu w tym kraju.

"ABC" przypomina, że od lutego Hiszpania nie ma zatwierdzonego planu budżetowego, zaś po kwietniowych wyborach parlamentarnych wciąż nie udało się sformować rządu.

"Wielu ekonomistów ostrzega już, iż widoczne na horyzoncie chmury zwiastują coś gorszego na jesieni. Słabnięcie gospodarki jest faktem (...). Tymczasem w kalendarzu politycznym pozostały jedynie trzy tygodnie i jeśli do 23 września nie uda się sformować rządu, to wybory będą musiały zostać powtórzone 10 listopada" - podsumował "ABC".

>>> Czytaj też: Trump niszczy system, który USA budowały przez 70 lat. To jeden wielki chaos [OPINIA]