Około 3 tys. osób przemaszerowało przez centrum miasta, przed budynkiem stanowego parlamentu, zamierzając kontynuować swój protest przed konsulatem USA - opisuje AP.

"To, co się dzieje w Ameryce, zwraca uwagę na naszą sytuację" - powiedziała AP biorąca udział w proteście Aborygenka. "To nie ma znaczenia, czy z takim traktowaniem spotykają się czarnoskórzy mężczyźni i kobiety tutaj czy za granicą - już wystarczy" - oświadczyła.

"To, co się dzieje w USA, dzieje się również u nas w Australii. Rasizm jest realnym problemem" - dodał inny protestujący.

Reklama

Demonstranci skandowali: "Życie czarnoskórych ma znaczenie" (ang. black lives matter - hasło sprzeciwiającego się systemowemu rasizmowi wobec Afroamerykanów ruchu w USA - PAP), "George Floyd" i "Nie mogę oddychać" (były to ostatnie słowa przyduszanego przez policjanta Floyda - PAP). "Życie Aborygenów się liczy", "Milczenie białych jest przemocą", "Widzimy was, słyszymy was, jesteśmy z wami" - głosiły niesione przez ludzi transparenty.

Pojawiały się też plakaty z wizerunkami Floyda oraz Davida Dungaya i podpisem: "Jesteśmy tutaj, ponieważ ich już nie ma".

26-letni Aborygen David Dungay zginął w więzieniu w Sydney w 2015 r. po tym, gdy został mocno przyciśnięty przez pięciu obezwładniających go strażników; mężczyzna zanim stracił przytomność, podobnie jak Floyd, kilkakrotnie powtarzał, że "nie może oddychać" - przypomina AP.

W australijskich więzieniach od 1991 r. zmarło 432 Aborygenów - podaje agencja, zauważając, że rdzenni mieszkańcy Australii mają mniejsze niż biali szanse na znalezienie dobrej pracy, są gorzej wykształceni, ich przewidywana długość życia jest krótsza, a śmiertelność noworodków w tej grupie wyższa.

Chociaż Aborygeni stanowią tylko 2 proc. ludności Australii, z tej grupy etnicznej wywodzi się 27 proc. wszystkich więźniów w tym kraju.

Jeden z organizatorów marszu zapowiedział kolejną demonstrację w niedzielę, zaznaczając, że ma nadzieję, iż marsze przyczynią się do długoterminowej systemowej zmiany w podejściu władz do rdzennych mieszkańców kraju. Podobnie wypowiadali się opozycyjni parlamentarzyści.

W poniedziałek pod tymi samymi hasłami odbyły się demonstracje w Perth oraz w Auckland i Wellington w Nowej Zelandii, gdzie protestowano przed amerykańskimi placówkami dyplomatycznymi. W weekend do wyrażających solidarność z protestującymi w USA zgromadzeń doszło w niektórych stolicach europejskich, m.in. Londynie, Berlinie, Paryżu i Amsterdamie. (PAP)

>>> Czytaj też: Ameryka w ogniu. Biały policjant uderza w Trumpa i Bidena