W Berlinie w dwóch centrach na zakwaterowanie czeka prawie 3000 osób. Jak informują niemieckie media, obiekty, które zostały już zamknięte, mają ponownie zostać przywrócone do użytku.

Około 99 proc. miejsc przeznaczonych na zakwaterowanie dla uchodźców jest zajętych w Hamburgu – wynika z przekazu tamtejszych władz.

Reklama

Zakwaterowania dla przybyłych brakuje również w miejscowościach Nadrenii Północnej-Westfalii. Nowe osoby są przyjmowane tylko w „awaryjnych miejscach”.

Niemieckie media podkreślają, iż w nadchodzących miesiącach sytuacja może stać się jeszcze bardziej skomplikowana.

Niemcy ponownie są centrum kryzysu migracyjnego” – podkreśla Manuel Ostermann ze Związku Niemieckiej Policji (DPolG). Jak dodaje, priorytetem byłoby teraz m.in. wprowadzenie kontroli granicznych oraz rozwiązanie problemu ws. nielegalnej migracji. Ostermann krytykuje działania minister spraw wewnętrznych Niemiec (Nancy Faeser), która – jego zdaniem – nie poświęciła zbyt wiele czasu na dyskusję ws. limitów imigracyjnych.

„Pani Faeser musi wreszcie działać, żeby nie stracić kontroli” – zaznaczył Alexander Throm z CDU. Polityk określił obecną sytuację ws. nielegalnego przekraczania granic jako „dramatyczną”.

Z kolei Manuel Höferlin, rzecznik grupy parlamentarnej z FDP ds. polityki wewnętrznej uważa, iż należy rozpocząć „nowy start w polityce migracyjnej i integracyjnej”. Jak dodaje, wprowadzenie systemu punktowego mogłoby ułatwić rekrutację wykwalifikowanych pracowników z innych państw.

Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców przyjął do października prawie 160 000 wniosków o azyl. To prawie o 40 proc. więcej niż w tym samym miesiącu w ubiegłym roku – podkreśla „Bild”. Wśród wnioskodawców większość to obywatele Syrii, Afganistanu oraz Turcji. Ponadto sytuację komplikują wciąż wojna na Ukrainie. Do swojego kraju nadal nie może wrócić wielu obywateli, przebywających m.in. w Niemczech.