Ukraińsko-tureckie rozmowy w sprawie utworzenia strefy wolnego handlu weszły w fazę finałową – poinformował latem minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba, choć – jak przyznał – obecnie obie strony czeka najtrudniejszy etap negocjacji. Bo o ile decyzja polityczna jest jednoznaczna, o tyle pozostają do wynegocjowania ustalenia dotyczące konkretnych pozycji handlowych.

Zawarcie umowy miałoby w założeniu doprowadzić w rezultacie do zwiększenia wymiany handlowej między oboma krajami z obecnych 5 do 10 mld dolarów rocznie.

Reklama

„Zachęcanie” cłem

Pomysł strefy wolnego handlu Ukrainy i Turcji pojawił się jeszcze w 2012 r. Jednak prace nad jego realizacją przez wiele lat toczyły się bardzo niemrawo. Przyspieszyły po tym, jak w sierpniu zeszłego roku Turcja wprowadziła dodatkowe cła ochronne w wysokości 15-20 proc. na 115 pozycji taryfowych, co uderzyło w ukraińskich eksporterów.

Ukraina nie ukrywa, że w projekcie widzi sposób zabezpieczenia swoich eksporterów przed wprowadzaniem przez Turcję ceł ochronnych.

“Turcja jasno mówi, że a priori gotowa jest pracować w taki sposób, żebyśmy nie podpadali pod działanie dodatkowych ceł. Według słów strony tureckiej tegoroczne podwyżki ceł nie były skierowane przeciwko Ukrainie, my ucierpieliśmy tylko od tej polityki celnej, którą Turcja prowadzi w stosunku do całego świata, i umowa w sprawie wolnego handlu to jedyne wyjście z tej sytuacji” – komentował odpowiedzialny za relacje handlowe Ukrainy wiceminister rozwoju gospodarczego, handlu i rolnictwa Taras Kaczka.

Ukrainę interesuje też dostęp do sieci dystrybucyjnych towarów na terenie Turcji oraz wejście do tamtejszych supermarketów i sieci handlowych. Biznes jest zainteresowany sprzedawaniem towaru nie pośrednikom, ale końcowym odbiorcom. „Im bliżej do końcowego odbiorcy sprzedajecie swoją produkcję, tym większą macie korzyść. Dlatego to przeniknięcie w rynek wewnętrzny w kapilary gospodarki jest bardzo aktualne i właśnie po to zawierana jest umowa o wolnym handlu” – tłumaczył ukraiński wiceminister, według którego umowa da wielki impuls ukraińskiej gospodarce, bo już sam fakt jej zawarcia sprzyjać będzie współpracy.

W Kijowie widzą jednak nie tylko plusy, ale i dwa ryzyka związane ze strefą wolnego handlu. Pierwsze – związane z importem tureckiej produkcji zwłaszcza wyrobów tekstylnych, który może zaszkodzić rodzimemu przemysłowi lekkiemu, drugie – to ogólna tendencja do zwiększania przez Turcję popytu na swoje towary nad Dnieprem.

Struktura wymiany

Mimo spadku eksportu towarów o 7 proc. w stosunku do 2019 r. przy równoczesnym wzroście importu o 2,5 proc. Ukraina, która wyeksportowała w zeszłym roku do Turcji towarów za 2,44 mld dolarów a importowała na kwotę 2,41 mld dolarów pozostawała na niewielkim plusie. Import towarów z Turcji stanowił 4,5 proc. a eksport 5 proc. ogółu wymiany towarowej z zagranicą. Lwią część wpływów z eksportu przyniosła ukraińska metalurgia – ze sprzedaży czarnych metali uzyskano 927 mln dolarów. Drugą co do wielkości grupę towarów stanowiły produkty rolne. Niemal jedną piątą wpływów – 437 mln dolarów ukraińscy eksporterzy uzyskali ze sprzedaży kultur ziarnowych, 271 mln dolarów przyniósł eksport ziarna roślin oleistych a sprzedaż wytłoków 186 mln dolarów.

Największą grupę ukraińskiego importu z Turcji stanowiły maszyny, na które wydano 399 mln dolarów, a następnie warzywa i owoce, które importowała Ukraina łącznie za kwotę 316 mln dolarów. Za kwotę 290 mln dolarów sprowadzono towary z grupy tkanin, odzieży i wyrobów tekstylnych, a za 206 mln – z grupy czarnych metali i wyrobów z nich wykonanych.

Eksport usług z Ukrainy do Turcji w ubiegłym roku sięgnął 144,2 mln dolarów, co stanowiło 1,3 proc. ogólnej kwoty eksportu usług. Było to przy tym aż o 27 proc. mniej niż w 2019 r. Ukraina importowała od tureckich dostawców usługi za 426 mln dolarów – 75,1 proc. tego, co rok wcześniej. Udział importu usług był znacznie większy niż w przypadku ich eksportu i wyniósł 8,2 proc. Nasz wschodni sąsiad zakończył 2020 rok z ujemnym saldem 281,9 mln dolarów. Największą pozycję po stronie eksportu 111 mln dolarów stanowiły usługi transportowe, po stronie importu usługi związane z podróżami – kwota 279 mln dolarów.

„Polityczne i gospodarcze związki Turcji i Ukrainy rozwijały się niezależnie od negatywnych zjawisk 2020 r. „Pozytywne tendencje zaobserwowano w różnych sferach działalności: od handlu do inwestycji, od turystyki do sektora budowlanego i zbrojeniowego” – mówił w komentarzu dla tureckiej agencji Anadolu szef Związku Przedsiębiorców Turcji i Ukrainy Burak Pehlivan. Według jego danych inwestorzy z Turcji włożyli w zeszłym roku w projekty nad Dnieprem ok. 400 mln dolarów, a główną sferą ich zainteresowania była „zielona energetyka”, Ukraina jest też drugim co do wielkości rynkiem dla tureckich firm budowlanych.

Na morzu i w powietrzu

Podczas spotkania z tureckim prezydentem Recepem Tayyipem Erdoganem wiosną tego roku prezydent Ukrainy Wołodymyr Zelenski jako perspektywiczne pola dla aktywności biznesu z Turcji nad Dnieprem wskazywał uczestnictwo w prywatyzacji resztek majątku państwowego, w szczególności pozostających jeszcze w gestii państwa portów morskich, a także takie segmenty gospodarki jak infrastruktura, transport, budowa portów lotniczych i dróg. Mowa była o współpracy w sektorze obronnym i lotniczym – realizacji wspólnych projektów, stworzeniu wspólnych przedsiębiorstw, wymianie doświadczeń i technologii. Pierwsze konkrety już są.

Perspektywiczne pola dla aktywności biznesu z Turcji nad Dnieprem to uczestnictwo w prywatyzacji resztek majątku państwowego – portów morskich, a także infrastruktury, transportu, budowy portów lotniczych i dróg. Także w sektorze obronnym i lotniczym.

Jeszcze jesienią 2020 roku Ukraina i Turcja zawarły ramowe porozumienie o współpracy w sferze obronności. W rezultacie w grudniu zeszłego roku zawarto kontrakt na wspólną budowę korwet na potrzeby ukraińskiej marynarki wojennej, w którym ze strony ukraińskiej uczestniczy stocznia Okean z Mikołajowa.

We wrześniu tego roku ukraińskie ministerstwo obrony podpisało z tureckim producentem dronów Bayraktar firmą Baykar Savunma memorandum w sprawie budowy pod Kijowem centrum szkoleniowo-eksperymentalnego tych bezpilotowców zajmującego się obsługą, remontem i modernizacją produkowanych przez Turków dronów, a także szkoleniem personelu do ich obsługi. W planach jest uruchomienie kilku takich centrów. Kolejnym etapem współpracy ma być wspólna ukraińsko-turecka produkcja dronów. Baykar planuje inwestować własne środki w budowę na Ukrainie zakładów produkujących bezpilotowce, gdzie pracować będą ukraińscy fachowcy – informowała administracja prezydenta Ukrainy.

Jak przekazał ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba Turcja zainteresowana jest także „możliwościami ukraińskiego Antonowa”.

Turcja na wyciągnięcie ręki

Na początku października na Ukrainie odbyło się spotkanie międzyrządowej Wspólnej Grupy Strategicznego Planowania Ukrainy i Turcji. Rozmowom politycznym towarzyszyła oprawa biznesowa z udziałem tureckich firm działających w branżach energetycznej, IT, turystyki, usług medycznych, eksportu żywności, budowy maszyn. O znaczeniu przygotowywanej ukraińsko-tureckiej strefy wolnego handlu także dla polskiej gospodarki może świadczyć fakt, że na miejsce szczytu wybrano oddalony zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od polskiej granicy Lwów. To uświadamia, jak blisko nas już niedługo faktycznie znajdzie się tak oddalony na mapie rynek turecki. A to z kolei szansa na nowe kontakty gospodarcze i krok w stronę dywersyfikacji polskiego eksportu niebezpiecznie dziś zależnego od rynku niemieckiego.

Michał Kozak