W związku z tym Amerykanie - jak powiedział Esper na konferencji prasowej podczas spotkania ministrów obrony państw NATO w Brukseli - utrzymają "ograniczoną obecność" w Syrii i nie wykluczają przemieszczenia oddziałów. Minister nie podał jednak szczegółów dotyczących liczebności amerykańskich wojsk w ogarniętym konfliktem kraju.

Wcześniej amerykańska prasa pisała, że Pentagon ma zamiar utrzymać w Syrii kontyngent liczący ok. 500 żołnierzy, którzy mają być rozlokowani w okolicach Dajr az-Zaur.

Część tego miasta nad Eufratem podczas konfliktu syryjskiego kontrolowana była przez IS. Przed dwoma laty sprzymierzone z Rosją wojska rządowe w całości wyzwoliły Dajr az-Zaur. Po przeciwległej stronie rzeki znajdują się pola naftowe kontrolowane przez dowodzone przez Kurdów Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), sojuszników USA z czasów walki przeciwko IS. Prawdopodobnie właśnie tam stacjonować będą amerykańskie oddziały.

9 października Turcja rozpoczęła w północno-wschodniej Syrii ofensywę przeciwko kurdyjskim Ludowym Jednostko Samoobrony (YPG). Władze w Ankarze uważają Kurdów z YPG za terrorystów z powodu ich powiązań ze zdelegalizowaną w Turcji separatystyczną Partią Pracujących Kurdystanu (PPK). Strona kurdyjska oskarża siły tureckie i ich sojuszników o zbrodnie wojenne.

Reklama

Mimo tureckiej agresji NATO zdecydowało się utrzymać swoje wojskowe wsparcie dla Ankary - pisze Reuters, powołując się na źródła dyplomatyczne. Madryt groził wcześniej wycofaniem swojego kontyngentu z Turcji; w Brukseli minister obrony Hiszpanii Margarita Robles wykluczyła jednak taki krok.

Sojuszowi zależy na jedności i utrzymaniu bliskich relacji z Turcją, szczególnie w obliczu grudniowego szczytu w Londynie, na którym obchodzone będzie 70-lecie Sojuszu. "Uzgodniono, że podjęty zostanie wspólny wysiłek, aby nie pogarszać sytuacji" - przekazał jeden z dyplomatów Reuterowi, zastrzegając, iż "Turcja jest zbyt ważna, by ją stracić".

Głównym celem rozpoczętego w czwartek dwudniowego spotkania ministrów obrony państw NATO miało być bezpieczeństwo cywilnej infrastruktury telekomunikacyjnej, w tym 5G. Sprawa ta jednak zeszła na dalszy plan z powodów podziałów między sojusznikami dotyczących sytuacji w północno-wschodniej Syrii.

Jeszcze przed posiedzeniem w NATO Esper uznał turecką agresję na północno-wschodnią Syrię za "bezpodstawny atak". Zastrzegł jednocześnie, że nie może to sojusznikom w NATO przesłaniać "nowych zagrożeń na horyzoncie".

Mateusz Obremski (PAP)