Berlin przejrzał na oczy? "Niemcy wysłały dwa sygnały w kierunku Moskwy"

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
7 maja 2024, 20:05
Kanclerz Olaf Scholz złożył wizytę w Litwie, udzielając Bałtom przy tej okazji demonstracyjnego wsparcia przeciwko Rosji. To słuszny gest, ale rozstrzygające znaczenie dla wyniku konfrontacji z Putinem ma sytuacja w Ukrainie - pisze we wtorek Daniel Broessler w komentarzu opublikowanym w internetowym wydaniu dziennika „Sueddeutsche Zeitung”.

Niemcy wysyłają dwa sygnały Moskwie

„Niemcy wysłały w tym tygodniu dwa sygnały w kierunku Moskwy. Po pierwsze, wezwały swojego ambasadora Alexandra Grafa Lambsdorfa na konsultacje do Berlina, wyrażając w ten sposób dezaprobatę z powodu ataków rosyjskich hakerów. Drugim sygnałem była wizyta niemieckiego kanclerza w krajach bałtyckich. Na tle czołgów i żołnierzy w bojowym rynsztunku Olaf Scholz potwierdził zobowiązanie do obrony w przypadku rosyjskiej agresji każdego centymetra kwadratowego terytorium NATO” – pisze Daniel Broessler.

Konieczność przygotowania się na ewentualność ataku staje się coraz bardziej aktualna wraz z postępem rosyjskich wojsk inwazyjnych na terytorium Ukrainy i z nuklearnymi groźbami ze strony Putina. Co do tego w zasadzie panuje pełna zgoda wśród demokratycznych krajów Europy – zaznaczył autor.

Czy Niemcy robią wystarczająco dużo?

Mniej jasna jest jego zdaniem odpowiedź na pytanie, czy Niemcy robią wystarczająco dużo, żeby zapobiec temu czarnemu scenariuszowi. Broessler zwrócił uwagę, że minister obrony Boris Pistorius rozpoczął dyskusję o budżecie na przyszły rok od „dobrze uzasadnionego ostrzeżenia”, że na wiarygodną politykę odstraszania Rosji brakuje mu miliardów.

„Decydujące znaczenie dla bezpieczeństwa Europy ma sytuacja w Ukrainie” – pisze Broessler. Prezydent Francji Emmanuel Macron ma jego zdaniem rację, mówiąc, że w przypadku rosyjskiego zwycięstwa Europa nie będzie bezpieczna. „Chociaż słuszne jest sygnalizowanie reżimowi w Moskwie gotowości do obrony, to równie ważne jest drastyczne zwiększenie wsparcia dla Ukrainy. Kto chce rzeczywiście powstrzymać Putina, ten musi dokonać tego w Ukrainie” – konkluduje Daniel Broessler na łamach „Sueddeutsche Zeitung”. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj