Przebudzenie Niemiec. Berlin coraz asertywniej reaguje na ingerencję Kremla w wewnętrzne sprawy kraju

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 maja 2024, 13:30
Granica, Niemcy, flaga niemiecka, znak stop, przejście graniczne
Niemiecka dyplomacja coraz dosadniej okazuje swoje niezadowolenie w relacjach z Rosją/ShutterStock
W ostatnim czasie rząd Niemiec oskarżył Rosję o cyberataki na jedną z rządzących krajem partii i niemieckie firmy, a następnie odwołał swojego ambasadora w Moskwie na konsultacje, idąc o krok dalej niż do tej pory - pisze we wtorek tygodnik "Der Spiegel" w tekście "Niemcy zaostrzają ton wobec Rosji".

Stan relacji niemiecko-rosyjskich jest zły - podkreśla gazeta. W związku z wywołaną przez Rosję wojną z Ukrainą wymiana dyplomatyczna między Moskwą a Berlinem została ograniczona do minimum, a po wzajemnych wydaleniach dyplomatów i ograniczeniu przez Moskwę dyplomatycznej obecności Niemiec w Rosji oba państwa musiały zamknąć konsulaty generalne. "W najlepszym razie omawia się sprawy organizacyjne, ale przede wszystkim przekazuje się noty protestu" - pisze "Spiegel".

Ambasador wraca na "konsultacje"

W poniedziałek ministra spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock "poszła o krok dalej: aby podkreślić niezadowolenie rządu (z przypisywanych Rosji cyberataków - PAP), wezwała niemieckiego ambasadora w Moskwie Alexandra Grafa Lambsdorffa z powrotem do Berlina na konsultacje". Choć rzeczniczka MSZ mówiła o zastosowaniu "standardowej procedury", to środek rzadko stosowany przez niemieckie władze - zauważa "Der Spiegel".

"Posunięcie Baerbock pokazuje, jak bardzo Berlin jest niezadowolony ze stanu relacji z Rosją, a w szczególności z kolejnego incydentu" - dodaje.

Ostatnie ostrzeżenie

Z punktu widzenia Niemiec odwołanie ambasadora na konsultacje ma być dla Rosji ponowionym ostrzeżeniem - według informacji "Spiegla" wśród niemieckich dyplomatów mówi się o ostatecznym "dzwonku alarmowym". Lambsdorff ma wrócić do Rosji po tygodniu.

W ten sposób niemieckie MSZ "chce dać jasno do zrozumienia, że rząd nie będzie dłużej akceptował prowokacji ze strony Rosji i nie wyklucza nawet zerwania wszelkich stosunków dyplomatycznych" - pisze "Der Spiegel". W Berlinie narastało ostatnio wrażenie, że Rosja nie potraktowała poważnie zwyczajowych środków protestu i najwyraźniej pogodziła się już z regularnym wzywaniem do niemieckiego MSZ ambasadora Rosji w Niemczech Siergieja Nieczajewa - dodaje.

Zastępstwo za rosyjskiego ambasadora

"Kiedy niemieckie MSZ wezwało w piątek rosyjskiego ambasadora, aby przekazać swój protest w sprawie cyberataków, stawił się tylko charge d'affaires ambasady", ponieważ ambasador Nieczajew rzekomo był w podróży - zauważa "Der Spiegel".

Niemiecki rząd obwinia Rosję za cyberatak na należącą do koalicji rządzącej SPD z 2023 r., który teraz wyszedł na jaw, grupę hakerów APT28, powiązaną z rosyjskim wywiadem wojskowym GRU. Według ustaleń niemieckich służb wywiadowczych grupa ta w przeszłości wielokrotnie atakowała też niemieckie firmy z sektorów logistyki, obronności, lotnictwa, usług IT i dostaw energii.

Z Berlina Berenika Lemańczyk 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj