Białoruś może przyjąć pomoc wojskową z Rosji. Moskwa potępia "podwójne standardy" UE wobec migrantów

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 listopada 2021, 15:32
Zasięg rakiet Iskander
<p>Zasięg rakiet Iskander</p>/Inne
Białoruski minister obrony Wiktar Chrenin przekazał w wywiadzie dla telewizji Al Dżazira, opublikowanym we wtorek na kanale białoruskiego MON , że "w razie potrzeby" na Białoruś zostanie wysłanych z Rosji kilka dywizji systemów rakietowych Iskander.

"Widzimy, że Federacja Rosyjska praktycznie zakończyła przezbrajanie tego systemu rakietowego. I my też chcemy go mieć. Chociaż można powiedzieć, że już go mamy, ale nie zdradzę tajemnicy wojskowej. Mamy grupę sił zbrojnych, które posiadają również ten system rakietowy, i które w razie potrzeby przybędą na nasze terytorium i będą wykonywać misje razem z nami" – powiedział Chrenin.

Z kolei prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka przyznał w ostatnich dniach w wywiadzie dla rosyjskiego magazynu "Obrona narodowa", że chciałby otrzymać od Rosji kilka dywizji Iskanderów.

W wywiadzie opublikowanym w sobotę przez białoruską telewizję państwową Łukaszenka przekonywał, że Białoruś jest zagrożona atakiem "z Zachodu" i dlatego z pomocą Rosji musi wzmacniać swoją armię. Według Łukaszenki "Białoruś zabezpiecza zachodnie granice wspólnego Państwa Związkowego".

Ławrow: użycie gazu łzawiącego przeciwko imigrantom jest nie do zaakceptowania

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow powiedział we wtorek, że "absolutnie nie do zaakceptowania jest zachowanie strony polskiej" wobec imigrantów na granicy z Białorusią i ocenił, że na granicy dochodzi do naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego.

"Zachowanie strony polskiej jest absolutnie nie do zaakceptowania. Myślę, że gaz łzawiący, armatki wodne, strzelanie nad głowami imigrantów w stronę Białorusi - to wszystko odzwierciedla próbę ukrycia swoich działań. Nie mogą oni nie rozumieć, że naruszają wszelkie normy międzynarodowego prawa humanitarnego" - oświadczył Ławrow.

Oznajmił także, że Moskwa domaga się, by strona polska zakończyła - jak to ujął - "samowolę" wobec dziennikarzy RT France zatrzymanych na granicy polsko-białoruskiej. Rosyjski minister zapewnił, że dziennikarze, w tym zachodnich stacji telewizyjnych, pracujący na granicy po stronie białoruskiej "nie rozumieją, dlaczego nie są wpuszczani" na polską stronę granicy.

Oznajmił także, że strona polska "ukrywa swoje działania nie tylko przed mediami, ale i przed Unią Europejską".

Ławrow oskarżył zarazem Unię o "podwójne standardy" wobec imigrantów w związku z sytuacją na granicy polsko-białoruskiej. Komentując zarzuty pod adresem Rosji dotyczące zaangażowania Moskwy w kryzys migracyjny, minister określił je jako "kłamliwe" i oświadczył, że "nie ma ani jednego faktu" na poparcie takich zarzutów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj