Szefowie państw G7, którzy zapowiedzieli swój udział w zbliżającym się spotkaniu, to pełniący obowiązki gospodarza kanclerz Niemiec Olaf Scholz, prezydent Francji Emmanuel Macron, premierzy Włoch (Mario Draghi), Japonii (Fumio Kishida), Wielkiej Brytanii (Boris Johnson), Kanady (Justin Trudeau), a także prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden.

Do udziału w szczycie zaproszeni zostali ponadto prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oraz szefowie rządów Indii, RPA, Senegalu, Indonezji i Argentyny.

Reklama

„Nie ma wątpliwości, że szczyt G7 pod niemiecką prezydencją ma w tym roku szczególnie ważną i odpowiedzialną rolę, nie tylko w związku z rosyjską agresją na Ukrainę, która znalazła się w centrum agendy” – skomentował rzecznik niemieckiego rządu. „Wojna ta jednak nie może spowodować, że G7 zlekceważy swoją odpowiedzialność za globalne wyzwania, takie jak kryzys klimatyczny czy pandemia. Wręcz przeciwnie: wiele celów, które postawiliśmy sobie na początku roku, staje się jeszcze pilniejsze, biorąc pod uwagę zmienioną sytuację na świecie” – podkreślił rzecznik.

Wojna w Ukrainie, pandemia koronawirusa i zmiany klimatyczne związane z suszami zwiększają globalne zagrożenie głodem.

„Jak na ironię, Ukraina i Rosja są największymi eksporterami pszenicy na świecie, które do tej pory pokrywały prawie jedną trzecią światowego popytu. Według ONZ 1,4 miliarda ludzi na całym świecie może stanąć w obliczu niedoboru żywności, ponieważ Rosja blokuje ukraińskie porty, a tym samym eksport produktów rolnych przez Morze Czarne” – komentuje portal RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND).

Światowe bezpieczeństwo żywnościowe to jeden z głównych, ambitnych tematów tegorocznego szczytu. Szefowie G7 chcą też rozmawiać o zwalczaniu przyszłych pandemii, kryzysie klimatycznym, promowaniu międzynarodowej współpracy gospodarczej i społecznej na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Polityków zbierających się na zamku Elmau będzie chronić ponad 18 tys. funkcjonariuszy, a teren wokół zamku został ogrodzony specjalną barierą.

Johnson apeluje do G7 o "nieporzucanie" Ukrainy

Brytyjski premier Boris Jonson zaapelował w sobotę do przywódców państw grupy G7 o "nieporzucanie" Ukrainy po 4 miesiącach rosyjskiej inwazji. Johnson zapowiedział dodatkową brytyjską pomoc dla Ukrainy.

W oświadczeniu opublikowanym przez urząd premiera na Downing Street w przeddzień rozpoczęcia obrad G7, Johnson zapowiedział, że rząd brytyjski jest "gotów dostarczyć Ukrainie dodatkowe 525 mln dolarów" w formie gwarancji kredytowych Banku Światowego.

Zwiększyłoby to wysokość łącznej pomocy Londynu dla Kijowa do ok. 1,5 mld dolarów.

"Ukraina może zwyciężyć i zwycięży. Ale potrzebuje naszego wsparcia aby to osiągnąć. Teraz nie jest czas na pozostawianie Ukrainy" - głosi oświadczenie premiera.

Amerykańska agencja Associated Press informowała w sobotę, że wśród zachodnich sojuszników daje się zauważyć pewne słabnięcie gotowości wspierania Ukrainy w jej walce z rosyjską agresją z powodu szalejącej inflacji i wzrastających cen energii i żywności, spowodowanych m. in. przez ten konflikt.

"Wszelkie oznaki słabnięcia zachodniego wsparcia dla Ukrainy to bezpośrednia pomoc dla prezydenta Putina" - głosi komunikat Downing Street.

Jak pisze AFP Johnson, który znajduje się w trudnej sytuacji politycznej w swym kraju, od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę zdecydowanie wspiera ten kraj. Dwukrotnie już odwiedził Kijów a brytyjska broń zaczęła szybko docierać do armii ukraińskiej.

mszu/ jar/ jm/