Coraz bliżej Sum! Rosyjscy komandosi podchodzą do granic ukraińskiego miasta!

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
16 czerwca 2025, 10:31
Ofensywa na kierunku sumskim
Ofensywa na kierunku sumskim/Deep State
Rosyjska ofensywa w Sumszczyźnie przyspiesza — linia frontu zbliża się do samego miasta. Zgodnie z danymi portalu DeepStateMap i relacjami wojskowych, Rosjanie przejęli już kontrolę nad co najmniej 13 miejscowościami w regionie — w tym Loknie, Popiwkę czy Żurawkę. Obszar zajętej przez Rosję części Sumszczyzny przekroczył 200 km².

Rajdy rosyjskich komandosów

Jak informują ukraińscy żołnierze, z którymi rozmawiała Ukraińska Prawda, Rosjanie atakują niewielkimi, ruchliwymi grupami, bez udziału ciężkiego sprzętu, ale z ogromną skutecznością. "Oni siedzą po domach i tylko czekają, aż coś się ruszy – wtedy idzie dron albo Grad. Widzieliśmy, jak 3 czerwca rakiety spadły w centrum miasta" — mówi jeden z żołnierzy, który obsługuje drony FPV.

Wyrzutnia BM-21 Grad
Wyrzutnia BM-21 Grad

Bez fortów, bez dachu, bez planu

Ukraińskie pozycje w Sumszczyźnie to często ziemianki z 2014 roku, które zalewa deszcz. Jak podkreślają tamtejsi wojskowi, przez wiele miesięcy, mimo ostrzeżeń, nie rozpoczęto tworzenia realnej linii obrony. „Myśmy siedzieli w rosyjskich okopach i patrzyli, że mają podziemne trasy po kilka kilometrów. A u nas? Blotko i dziura w krzaku” — mówi jeden z rozmówców. Jak rozumiemy nawiązywał do czasu, w których ukraińska armia zajeła zdobyte na Rosjanach pozycje w obwodzie kurskim.

Niewielkie drony są dziś jednym z największych zagrożeń czyhających na żołnierzy w okopach.
Niewielkie drony są dziś jednym z największych zagrożeń czyhających na żołnierzy w okopach.

Lokalne siły zbrojne podkreślają, że Rosjanie znakomicie przygotowali swoje zaplecze logistyczne, podczas gdy Ukraina nie wykorzystała „okna czasowego” po ofensywie w Kurskiej obwodzie wiosną tego roku. Wtedy można było tworzyć zapory, sieci maskujące i minowe. Nic z tego nie powstało.

„Tioetkinowe grabie” – symbol porażki ukraińskich ofensyw

Termin „Tioetkinowe grabie” stał się symbolem błędnych decyzji dowództwa. To inaczej uparcie powtarzane w tym samym ataku ofensywy, które kończą się klęską. W artykule Ukraińskiej Prawdy z 12 czerwca 2025 roku, wojskowi otwarcie mówią o braku planowania i rozproszeniu sił.

Ukraiński żołnierz przed pomnikiem Lenina po zajęciu rosyjskiego miasta przez siły ukraińskie.
Sudża w obwodzie kurskim, 16 sierpnia 2024 r.
Ukraiński żołnierz przed pomnikiem Lenina po zajęciu miasta przez siły ukraińskie.
Sudża w obwodzie kurskim, 16 sierpnia 2024 r. Ofensywa ta w rezultacie doprowadziła do olbrzymich strat dla wojsk ukraińskich i w jej rezultacie Rosjanie idą na Sumy./fot. Taras Ibragimov/Suspilne Ukraine/JSC 'UA:PBC'/Global Images Ukraine via Getty Images

„Idziemy do ataku, ale nie mamy ludzi, którzy potem utrzymają pozycje. Taki plan nie ma sensu” - powiedział anonimowy oficer cytowany w artykule. Termin „Tioetkinowe grabie” nawiązuje do powtarzających się błędów ukraińskiego dowództwa, szczególnie przy próbach uderzeń na Kursk i Biełgorod, które zakończyły się odwrotem i dużymi stratami.

Bezugła: winna armia, nie politycy

Ukraińska deputowana Maryana Bezugła (frakcja „Sługa Narodu”) otwarcie skrytykowała dowództwo armii. W komentarzu zamieszczonym w mediach społecznościowych oraz w wywiadzie dla Radio NV, stwierdziła:

„Za brak przygotowań i porażki na północy nie odpowiadają politycy, tylko konkretni dowódcy. Zasłaniają się brakiem sprzętu, ale przez pół roku nie zrobili nic, żeby zabezpieczyć granicę” – powiedziała.

Bezugła, która przewodniczyła jednej z ukraińskich komisji ds. bezpieczeństwa narodowego, przyznała również, że niektóre jednostki zostały przeniesione z Sumszczyzny do Donbasu, choć wiadomo było, że Rosja szykuje tam atak.

Sprzedaż mieszkań i bojkot wojskowych w Sumach

Sytuacja w samych Sumach staje się coraz bardziej nerwowa. Jak donosi portal TSN.ua, lokalni mieszkańcy masowo wystawiają na sprzedaż swoje nieruchomości. Ceny mieszkań utrzymują się na wysokim poziomie, ale nie ma kupujących. Co więcej, żołnierze skarżą się, że spotykają się z niechęcią policji i lekarzy. Ci odmawiają im dostępu do przychodni, żądając „setki zaświadczeń z jednostki”.

Czy Rosja uderzy w same Sumy?

Władze mówią „nie”, wojskowi mówią „nie wiemy”. Według Ołeha Hryhorowa, szefa Sumskej Obwodowej Administracji Wojskowej, obecnie „nie ma bezpośredniego zagrożenia dla miasta”. Ale słowa wojskowych przeczą temu optymizmowi.

„Linia frontu to chaos. Mamy za mało ludzi, za mało dronów, żadnej głębokiej obrony. Dobrze, że nie spadli jeszcze na nas całkiem” - mówi żołnierz z 17. brygady, cytowany przez „Ukraińską Prawdę”. Gdyby Rosjanom udało się zdobyć Pysarówkę lub Hoćń, droga na Sumy stanęłaby otworem.

Na razie odległość od rosyjskich pozycji do miasta wynosi 18–20 kilometrów, a pojawia się i cyfra 14 km. Tymczasem FPV-drony z optycznym sterowaniem mogą mieć zasięg 50 kilometrów - rosyjskie kanały telegramowe już zapowiadają ich testy. Rosyjscy operatorzy dronów niedługo będą zatem w stanie skutecznie blokować dowóz zaopatrzenia do miasta.

Sumszczyzna może stać się nowym punktem zapalnym wojny, jeśli Ukraina nie przegrupuje sił i nie wzmocni obrony. Na razie mieszkańcy żyją między nadzieją a strachem, żołnierze balansują na granicy wyczerpania, a politycy – szukają winnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj