Czy naprawdę Rosja zakłócała GPS samolotu Szefowej KE? Nie wszyscy są o tym przekonani

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 września 2025, 10:24
[aktualizacja 5 września 2025, 10:23]
Lot samolotu Szefowej KE.
Lot samolotu Szefowej KE./flightradar24.com
W dobie informacji, które rozchodzą się szybciej niż ich weryfikacja, coraz większe znaczenie mają ci, którzy... sprawdzają. Świetnie pokazuje to spór dotyczący rzekomego „awaryjnego lądowania” samolotu z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen. Publikacje na ten temat prześwietlili internetowi śledczy i niezależne serwisy fact-checkingowe.

Dane z Flightradar24 przeczą publikacjom

Lot, który odbył się 31 sierpnia z Warszawy do Płowdiwu, przebiegł bez żadnych zakłóceń. Samolot Dassault Falcon 900LX (nr rej. OO-GPE), którym podróżowała szefowa KE, utrzymywał stabilny sygnał GPS przez cały czas trwania trasy. Jego lot trwał zaledwie 9 minut dłużej niż planowano – co w lotnictwie jest w pełni akceptowalne i nie wskazuje na żadną anomalię.

Flightradar24 wykazał, że:

  • transponder samolotu działał bez przerw,
  • trajektoria podejścia była zgodna ze standardowymi procedurami lotniska w Płowdiwie,
  • wskaźnik integralności nawigacyjnej (NIC) był stabilny.

Zdaniem adminów flightradar24 w tym przypadku nie było zatem mowy o zakłóceniach GPS przez Rosję. Przy tym, ten sam serwis wielokrotnie dokumentował w przeszłości fakt zakłócania lotniczych systemów GPS przez rosyjskie instalacje.

Zaawansowane systemy na pokładzie – bezpieczniejsze niż GPS

Fachowcy od lotnictwa przypomnieli też, że GPS to tylko jeden z wielu elementów systemu nawigacyjnego. Falcon 900LX wyposażony jest m.in. w system FalconEye, klasyczny system lądowania ILS oraz system inercyjny (INS), który nie wymaga sygnału GNSS.

Papierowe mapy, które pojawiły się w artykułach o problemach z lotem Szefowej KE, to ostatnia, analogowa rezerwa, której piloci w nowoczesnych kokpitach nie używają poza ćwiczeniami.

Kto naprawdę powiedział o „ataku Rosji”?

W wielu publikacjach pojawiły się odniesienia do „informacji od bułgarskich władz”, które miały wskazywać na rzekome zakłócenia ze strony Rosji. Jednak premier Bułgarii, Rosen Żelazkow, publicznie zaprzeczył tym doniesieniom, podkreślając, że „nie było żadnych hybrydowych czy cyberzagrożeń, a sytuacja nie miała charakteru ataku”. Wersja o „rosyjskim ataku” nie została potwierdzona przez żadną instytucję techniczną, ani przez służby lotnicze. Wciąż nie przedstawiono żadnych dowodów.

Rosyjska reakcja: „papierowe mapy” i pytanie o zdrowy rozsądek

Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ, publicznie skomentowała na Telegramie zachodnie doniesienia o rzekomym zakłóceniu sygnału GPS podczas lotu von der Leyen. W serii wpisów i wypowiedzi medialnych skrytykowała zachodnie media za „histerię” i oskarżyła europejskich liderów o celowe rozprzestrzenianie dezinformacji.

Maria Zacharowa
Maria Zacharowa

W swoim komentarzu Zacharowa powołała się m.in. na dane z globalnego serwisu Flightradar24 i niezależne śledztwo opublikowane przez Global Fact Checking Network (GFCN).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj