Meng Wanzhou, wiceprezes Huawei, została zatrzymana na międzynarodowym lotnisku w Vancouverze 1 grudnia 2018 r. Aresztowanie w Chinach jeszcze w tym samym miesiącu dwóch Kanadyjczyków Michaela Spavora i Michaela Kovriga, pogorszyło wizerunek Chin w Kanadzie. Chińskie władze twierdzą, że sprawy te nie mają związku, ale z perspektywy Kanadyjczyków "jest rzeczą oczywistą, iż obaj zostali zatrzymani na podstawie wymyślonych zarzutów dotyczących bezpieczeństwa narodowego" - jak to ujął w środę w swej wypowiedzi dla mediów premier Kanady Justin Trudeau.

Ambasador Chin w Kanadzie Cong Peiwu starał się oddzielić obie sprawy w wywiadzie dla publicznego nadawcy CBC w niedzielę. Jego poprzednik Lu Shaye w połowie stycznia 2019 r. przyznał jednak w ottawskim "The Hill Times", że aresztowanie Spavora i Kovriga było odwetem za zatrzymanie Meng (nazywanej niekiedy Cathy Meng).

Reklama

Ambasador Peiwu zarzucił w środę Kanadzie i jej sojusznikom, że są krajami "białych rasistów". Premier Trudeau przypomniał w środę, że po aresztowaniu Kanadyjczyków władze chińskie "jasno dawały do zrozumienia, że te sprawy są związane", a odnosząc się do środowej wypowiedzi chińskiego dyplomaty, powiedział: "nic, co mówi ambasador nie przekona mnie, że jest inaczej".

Chińskie grupy przestępcze w Kanadzie

Media coraz częściej opisują działania chińskich grup przestępczych w Kanadzie, wskazując m.in. na powiązania handlarzy narkotykami ze skorumpowanymi urzędnikami w Chinach. Wiele takich spraw jest dokumentowanych przez parlamentarną komisję ds. relacji Kanada–Chiny, a także w ramach dochodzenia prowadzonego w Kolumbii Brytyjskiej przez Komisję Cullena.

Komisarz Kanadyjskiej Królewskiej Policji Konnej (RCMP) Brenda Lucki sygnalizowała podczas jednego z ostatnich posiedzeń parlamentarnej komisji, że dochodzi do zastraszania Kanadyjczyków chińskiego pochodzenia przez Chiny. Wśród zastraszanych są też aktywiści wspierający demokratyczną opozycję w Hongkongu.

Policja zamierza reagować w sposób bardziej zdecydowany na te zjawiska - zapowiedziała Brenda Lucki. Jesienią ub.r. media opisywały przypadki, gdy jedyną reakcją funkcjonariuszy było informowanie pokrzywdzonych, że niewiele da się zrobić. Komisarz obiecała, że obecnie będą prowadzone dochodzenia i stawiane zarzuty. Dodała, że istnieje bezpłatny numer do zgłaszania zagrożeń, ale "potrzebna jest lepsza komunikacja".

O naciskach m.in. na chińską diasporę mówił w połowie lutego szef kanadyjskiego wywiadu (CSIS) David Vigneault, który podczas wirtualnego spotkania think tanku Centre for International Governance Innovation - w swym pierwszym od trzech lat publicznym wystąpieniu, wymienił Chiny – i Rosję – jako kraje, których rządy "rutynowo grożą Kanadyjczykom i ich zastraszają". Vigneault mówił też o metodach używanych przez Chiny, w tym - o operacji "Fox Hunt" (polowanie na lisa), która została zapoczątkowana w 2014 r. przez chińskie ministerstwo bezpieczeństwa publicznego jako kampania antykorupcyjna, w istocie zaś jest wykorzystywana do zastraszania chińskiej diaspory. O podmiotach w Kanadzie, które są celem ataków podejmowanych w ramach operacji "Fox Hunt" pisał w listopadzie ub.r. dziennik "The Globe and Mail".

W Kolumbii Brytyjskiej specjalna komisja prowadzi śledztwo w sprawie prania brudnych pieniędzy. Komisji przewodniczy sędzia Austin Cullen, a została ona powołana po publikacji raportów, w tym jednego zamówionego przez rząd tej prowincji. Oszacowano w nim, że tylko w 2018 r. operacja prania brudnych pieniędzy w Kanadzie dotyczyła 47 mld CAD. To 10 proc. bieżącego federalnego prowizorium budżetowego.

Prace Komisji Cullena powinny zakończyć się w maju br., potem powstanie raport. Podczas publicznych wysłuchań pojawiły się informacje nt. udziału chińskich grup przestępczych w praniu pieniędzy przez kasyna i transakcje na rynku nieruchomości. Przypadki wykorzystywania kasyn w Kolumbii Brytyjskiej do prania pieniędzy przez Chińczyków przywożących worki 20-dolarowych banknotów znane są od 2010 r. Podczas jednego z ostatnich przesłuchań, jak relacjonowała telewizja Global News, jeden ze specjalistów powiedział, że m.in. zamożni gracze z Chin mogli kupować domy za pieniądze pożyczone na wysoki procent od nielegalnych lichwiarzy, tak jak kupowali żetony w kasynie.

W środę lider konserwatystów Erin O’Toole tweetował, że "Kanada musi zmniejszyć zależność od Chin". Media wskazują, że to właśnie konserwatyści w latach 2006-2015 ułatwili chińskie wpływy.

Rząd Stephena Harpera w 2012 r. podpisał z Chinami porozumienie o ochronie i promocji inwestycji, ograniczające możliwości interwencji Ottawy, gdy sprawy zaczęły przybierać niekorzystny obrót. Dziennik "The Globe and Mail" opisał w lutym br. umowę z 2008 r. między rządem Harpera a należącą do chińskiej policji firmą, która w Pekinie prowadzi centrum kanadyjskich wniosków wizowych.

Jeszcze w 2005 r. w badaniu Pew Research z 2005 r. 58 proc. Kanadyjczyków miało pozytywną opinię o Chinach. W 2019 r. - w rok po zatrzymaniu Spavora i Kovriga w sondażu Angus Reid 29 proc. ankietowanych Kanadyjczyków miało pozytywną opinię o Chinach. W maju 2020 w sondażu tej samej firmy pozytywną opinię o Chinach wyrażało już tylko 14 proc. Kanadyjczyków.

Z Toronto Anna Lach(PAP)