Cenzura po chińsku. W internecie wolno publikować tylko pozytywne posty o Xi i partii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 października 2022, 17:20
Xi Jinping
<p>Xi Jinping</p>/shutterstock
Rynki finansowe negatywnie oceniły przedłużenie władzy przez Xi Jinpinga w Chinach, a wielu Chińczyków ma dość surowych ograniczeń covidowych, ale w ściśle kontrolowanym chińskim internecie dozwolona jest tylko pełna aprobata partii i przewodniczącego.

Na zakończonym niedawno XX zjeździe Komunistycznej Partii Chin (KPCh) Xi Jinping zerwał z tradycją i przedłużył swoją władzę co najmniej o kolejne pięć lat. W kluczowych komitetach otoczył się wyłącznie lojalistami, co według ekspertów zwiastuje dalsze zacieśnianie kontroli nad społeczeństwem.

Przemówienie Xi na zjeździe rozwiało nadzieje na odejście od wywołującej niezadowolenie społeczne surowej polityki „zero Covid”. Ceny akcji na chińskich giełdach spadły, bo inwestorzy obawiają się, że partia będzie w coraz większym stopniu przedkładała ideologię i kontrolę nad wzrost gospodarczy.

Cenzorzy chińskiego internetu nie dopuszczają jednak do krytyki. Użytkownicy mediów społecznościowych Wechat i Weibo nie mogli swobodnie komentować wiadomości ze zjazdu, a widoczne były jedynie komentarze wychwalające partię – zwraca uwagę agencja Reutera.

Niektórzy użytkownicy próbowali wyrażać swoją dezaprobatę w pośredni sposób, na przykład zamieszczając niezwiązane z innymi wiadomościami wpisy o treści „nie zgadzam się” po ogłoszeniu składu ścisłego kierownictwa partii. Takie wpisy były usuwane w ciągu kilku minut.

Obserwatorka chińskich mediów społecznościowych, redaktorka naczelna portalu What’s on Weibo Manya Koetse podkreśliła, że w okresie ważnych wydarzeń politycznych cenzura w Chinach zawsze się zaostrza. „Z tego, co widziałam, szczególnie w czasie sesji kończącej (zjazd) i po niej, cenzura wydawała się jeszcze ściślejsza” – oceniła.

Pozostawiono jedynie pozytywne komentarze. „Gratulacje dla ojczyzny”, „To wszystko dla wielkiego odrodzenia narodu chińskiego” – takie widnieją we wtorek pod wpisem znanego propagandysty Hu Xijina, do niedawna redaktora naczelnego związanego z partią dziennika „Global Times”.

Krótko przed zjazdem cenzorzy usunęli z sieci wzmianki o proteście w Pekinie, gdzie na jednym z wiaduktów zawieszono transparenty wzywające do odejścia od polityki „zero Covid” oraz odwołania „despotycznego zdrajcy Xi Jinpinga”. "Chcemy reform, a nie rewolucji kulturalnej" - napisano. Protest był szeroko komentowany na świecie, ale w Chinach został objęty całkowitą cenzurą.

Podobnie było z incydentem, do którego doszło w Wielkiej Hali Ludowej na sesji zamykającej zjazd KPCh. Były sekretarz generalny partii Hu Jintao został nieoczekiwanie wyprowadzony z sali. Powód nie jest znany, ale obserwatorzy oceniają ten moment jako upokorzenie Hu i symbol zacieśnienia władzy przez Xi, który pozbywa się potencjalnych rywali z kluczowych organów partii.

Incydent był szeroko komentowany na świecie, ale w chińskich mediach o nim nie informowano, a w mediach społecznościowych nie pozwolono na dyskusję i ograniczono możliwość wyszukiwania słów „Hu Jintao” i „Xi Jinping” – zauważył portal amerykańskiego Radia Wolna Azja.

anb/ akl/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj