Gabinet Owalny to już postrach światowych przywódców. Kanclerz Niemiec uniknął politycznego dramatu

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 czerwca 2025, 13:31
Friedrich Merz
Czy Donald Trump lubi kanclerza Niemiec? Friedrich Merz uniknął politycznego dramatu/Shutterstock
Niemiecka prasa komentuje niedawną wizytę kanclerza Friedricha Merza w Gabinecie Owalnym w Białym Domu. I choć niemiecki przywódca wypadł dobrze i udało mu się uniknąć politycznego dramatu, to nie osiągnął przełomu w sprawie sporu celnego czy przekonania prezydenta USA Donalda Trumpa do zwiększenia presji na Rosję.

Wizyta kanclerza Niemiec w Białym Domu

"Przyjeżdżając do Białego Domu jako oficjalny gość, można czuć się jak w baśni braci Grimm. Wchodzi się do pałacu, w którym może zdarzyć się wszystko" - pisze na swoim portalu "Die Zeit". Szczęśliwie, podczas państwowej wizyty Merza w USA udało się jednak uniknąć "poważnego dramatu politycznego", tak jak stało się w przypadku prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego czy prezydenta RPA Cyrila Ramaphosy - dodał tygodnik.

Merz zdał egzamin w Gabinecie Owalnym

Podobnie ocenił sytuację tygodnik "Spiegel", który - zauważając, że blisko 40-minutowa rozmowa kanclerza z prezydentem "przebiegła bez incydentów" - podkreślił, że Merz generalnie "zdał egzamin w Gabinecie Owalnym". Za dobry pomysł magazyn uznał wręczenie Trumpowi kopii aktu urodzenia jego dziadka. "Certyfikat w błyszczącej złotej ramie idealnie wpisuje się w atmosferę Gabinetu Owalnego" - czytamy w internetowym wydaniu "Spiegla".

Jednocześnie - przestrzega "Spiegel" - choć Trump nazywa Merza przyjacielem, to kanclerz nie powinien przywiązywać do tego przesadnej uwagi.

Biały Dom budzi strach wśród zagranicznych przywódców

W podobnym tonie utrzymane jest również podsumowanie wizyty w "Koelnische Rundschau", która, pisząc o "zaliczonym teście", przypomina, że "w czasach, gdy Gabinet Owalny stał się miejscem budzącym strach zagranicznych przywódców, Merz bez szwanku opuścił scenę trumpowskiego teatru".

Merz miał misję i nie osiągnął przełomu

Z kolei "Sueddeutsche Zeitung" uważa, że szef niemieckiego rządu "zapunktował prezentem oraz językiem angielskim". Bawarski dziennik odnotował też jednak, że w najważniejszej misji Merza, czyli przekonaniu Republikanina do zwiększenia presji na Rosję, kanclerz nie osiągnął przełomu. Tak samo w sporze celnym, w którym "ostatnie słowo nie zostało jeszcze powiedziane". "Jednak cały świat teraz wie: Trump nie ma nic przeciwko niemieckiemu kanclerzowi, lubi go. Dlaczego? Być może dlatego, że Merz nie jest Angelą Merkel" - podsumowuje gazeta.

Merz, który w USA był już ponad sto razy i pracował dla nowojorskiego przedsiębiorstwa inwestycyjnego BlackRock, udzielił nad Potomakiem dwóch wywiadów amerykańskim stacjom telewizyjnym, Fox News i CNN. "Niemcy to dojrzała demokracja. Nie potrzebujemy lekcji z zewnątrz" - mówił w pierwszej z tych rozmów. W drugiej zaznaczył m.in., że nie rozmawiał z Trumpem na temat rosnącej popularności Alternatywy dla Niemiec (AfD), z którą sympatyzuje wielu Republikanów.

Pytany przed wylotem do Niemiec o ocenę wizyty w Waszyngtonie, kanclerz ocenił, że "wraca z poczuciem, że może rozmawiać z Trumpem przez telefon w każdej chwili". (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj