Jak podkreślono w analizie, zastąpienie na rynku pracowników powołanych do wojska może być trudne ze względu na rekordowo niski poziom bezrobocia w Rosji.

"Silny, negatywny szok"

Reklama

"Mobilizacja wywołuje silny negatywny szok, wpływając na nastroje konsumentów" - oceniła ekonomistka Sofya Donets z firmy Renaissance Capital, cytowana przez Bloomberga. "Będziemy świadkami rezygnacji z niepotrzebnych zakupów i głębokiego spadku popytu. Spowoduje to w tym roku dodatkowe zmniejszenie wielkości rosyjskiego PKB o około pół procenta" - dodała.

Negatywne tendencje ekonomiczne, takie jak spadek PKB i wzrost inflacji, mogą utrzymać się przez pięć najbliższych lat - prognozuje inny ekspert, Alexander Isakov.

Według Natalii Zubarewicz z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Kreml "zaczął zdawać sobie sprawę z powagi sytuacji". W jej ocenie gospodarcze skutki mobilizacji mogą być poważne, ponieważ większość zmobilizowanych mężczyzn pochodzi z obszarów wiejskich, co uderzy w sektory rolniczy i budowlany. Ponadto, w dłuższej perspektywie, pobór do wojska oraz rosnąca liczba zabitych i rannych zmniejszą i tak już relatywnie niewielką liczbę Rosjan w wieku produkcyjnym - przewiduje ekspertka w rozmowie z Bloombergiem.

"Kluczową kwestią nie jest utrata pracowników, ale drenaż mózgów. Ludzie, którzy wyjeżdżają (za granicę) są z reguły zamożniejsi i (lepiej) wykształceni. Nie można uciekać z pustym portfelem" - podkreśliła Zubarewicz.

Mobilizacja w Rosji

21 września prezydent Rosji Władimir Putin ogłosił częściową mobilizację na wojnę z Ukrainą oraz zagroził "użyciem wszelkich środków", by bronić Rosji przed rzekomym zagrożeniem z Zachodu. Według oficjalnych przekazów Kremla pod broń ma zostać powołanych około 300 tys. rezerwistów, lecz w ocenie niezależnego portalu Meduza mobilizacja może objąć nawet 1,2 mln mężczyzn, głównie spoza dużych miast.

Od ubiegłego tygodnia w Rosji trwają protesty przeciwko decyzji głowy państwa. Odnotowywane są też ataki na komisariaty wojskowe. Do najbardziej gwałtownych wystąpień dochodzi w Dagestanie na rosyjskim Północnym Kaukazie, gdzie od kilku dni trwają starcia manifestantów z policją.

Niezależna organizacja pozarządowa OWD-Info szacuje, że funkcjonariusze zatrzymali już w całym kraju ponad 2,4 tys. uczestników protestów przeciwko wojnie i mobilizacji.

Dekret Putina nie wpłynie na przebieg konfliktu na Ukrainie w tym roku i nie zwiększy znacząco zdolności Rosji do podtrzymania inwazji w roku następnym; wartość bojowa rezerwistów jest i pozostanie niska, a ich motywacja do walki jeszcze gorsza - ocenił amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW). (PAP)