Rosjanie pękają z dumy. W obecności kanclerza Scholza usłyszeli, że są „niezwyciężeni”

Kasym-Żomart Tokajew
Rosjanie pękają z dumy. W obecności kanclerza Scholza usłyszeli, że są „niezwyciężeni”/PAP
Takie słowa z pewnością chciałby usłyszeć przywódca każdego kraju. Jednak tym razem powody do zadowolenia ma nie kto inny, a sam Władimir Putin. To właśnie jego kraj uznany został za „militarnie niezwyciężony”, a stało się to w obecności kanclerza Niemiec, Olafa Scholza, który pojechał do Kazachstanu rozmawiać między innymi o pokoju na Ukrainie.

W niedzielę rozpoczęła się wizyta niemieckiego kanclerza Olafa Scholza w Kazachstanie, a o jej ciekawym przebiegu rozpisują się tamtejsze media. I kiedy w Europie obowiązuje oficjalna wersja, iż chodzić ma o sprawy energetyczne i gospodarcze, okazuje się, że nie obeszło się bez poruszania tematów wojennych.

Rosja jest „militarnie niezwyciężona”. Mocne słowa prezydenta

Wizyta kanclerza Scholza w Kazachstanie, a następnie w Uzbekistanie była szeroko komentowana zanim jeszcze się zaczęła. Media ponosiły, iż właśnie Kazachstan staje się dla Niemiec jednym z ważniejszych partnerów jeśli chodzi o surowce energetyczne, szczególnie po odcięciu się od rosyjskich dostaw. I wszystko się zgadzało, lecz gdy kanclerz i prezydent Kazachstanu, Kasym-Żomart Tokajew spotkali się w cztery oczy, nie tylko o energetyce była mowa.

Kazachskie media, z należytą uwagę obserwujące wizytę kanclerza, poinformowały, iż prezydent ich kraju, „na prośbę gościa” mówił o rozwiązaniu problemu wojny na Ukrainie. Jak stwierdził prezydent Kazachstanu „fakt jest taki, że militarnie Rosja jest niezwyciężona”.

- Dalsza eskalacja wojny będzie miała nieodwracalne skutki dla całej ludzkości, a przede wszystkim dla wszystkich krajów bezpośrednio zaangażowanych w konflikt rosyjsko-ukraiński – ostrzegł gościa kazachski prezydent, cytowany przez portal „zakon.kz”.

Propozycja pokojowa. Głos zabrał Kazachstan

Tak wyraźną laurkę pod adresem możliwości wojskowych Rosji, od razu podchwyciły rosyjskie media, z lubością cytując ten jeden fragment wypowiedzi Tokajewa. Głowa państwa jednak na tym nie skończyła i przedstawiła własne spojrzenie na to, jak powinien zakończyć się konflikt na Ukrainie.

- Musimy dokładnie rozważyć wszystkie inicjatywy pokojowe różnych państw i podjąć decyzję o zaprzestaniu działań wojennych, a następnie przejść do omawiania kwestii terytorialnych. Naszym zdaniem plan pokojowy Chin i Brazylii zasługuje na poparcie – usłyszeć miał Olaf Scholz.

Przytaczany przez Tokajewa plan, jaki jeszcze w maju przedstawił prezydent Brazylii, zakłada ni mniej, ni więcej, jak wstrzymanie działań zbrojnych i zamrożenie linii frontu oraz wpuszczenie na terytoria okupowane większej liczby organizacji humanitarnych. Potem zaś, w ocenie brazylijskiego prezydenta, powinien być zorganizowany szczyt pokojowy z udziałem obydwu walczących stron.

Na początku września prezydent Putin uznał, że właśnie Chiny, Brazylia oraz Indie mogłyby stać się negocjatorami w rosyjsko-ukraińskim konflikcie, ale pomysł taki odrzucił prezydent Ukrainy. Zełenski uznał, iż propozycja Brazylii jest „destrukcyjna”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj