Forsal logo

Zachodnie czołgi znikają z frontu. Tanie drony zmieniły zasady wojny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
31 minut temu
Nowa broń Ukrainy paraliżuje Rosjan. Nasze drogie czołgi mogą pójść w odstawkę
„NYT”: tanie drony wyparły zachodnie czołgi z frontu w Ukrainie/ShutterStock
Zachodnie czołgi, o których dostawy Ukraina zabiegała od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji, są obecnie niemal nieobecne na pierwszej linii walk – informuje „New York Times”. Kosztujące miliony dolarów pojazdy są ukrywane, ponieważ masowe wykorzystanie tanich dronów przez obie strony znacząco zwiększyło zagrożenie dla ciężkiego sprzętu.

W artykule przypomniano, że Ukraina zaczęła prosić o zachodnie czołgi niemal natychmiast po rozpoczęciu rosyjskiej pełnoskalowej inwazji i wtedy wydawało się, że są one absolutnie niezbędne. Po napiętych negocjacjach sojusznicy Kijowa zgodzili się na dostawy dopiero w styczniu 2023 roku.

Zachodnie czołgi na Ukrainie przegrywają z dronami

Jednak zanim czołgi te mogły wejść do akcji, tanie drony zadawały już ogromne straty i potrafiły atakować czołgi w najbardziej wrażliwych miejscach – twierdzi „NYT”. W efekcie ciężki sprzęt pancerny wyjeżdża obecnie niemal wyłącznie podczas złej pogody, służąc do holowania uszkodzonych pojazdów.

Problem ten stał się zarzewiem poważnego konfliktu w ukraińskim dowództwie. „Praktycznie w ogóle nie używamy pojazdów opancerzonych. Nasuwa się pytanie: jak możemy zneutralizować tę przewagę dronów i dać naszej broni pancernej drugie życie?” – powiedział cytowany w artykule generał Ołeksandr Syrski. Według „NYT” ten spór o wizję dalszej strategii wojennej doprowadził do odwołania gen. Syrskiego ze stanowiska naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Wobec paraliżu wojsk pancernych ukraińscy żołnierze muszą się przekwalifikowywać. Oficer 33. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej o pseudonimie „Morfeusz” przekazał, że część żołnierzy z jego batalionu pancernego przeszła już przeszkolenie na operatorów dronów.

„Jestem przekonany, że czołgi wciąż mają przyszłość, ale z jednym zastrzeżeniem: muszą to być pojazdy bezzałogowe” – uważa „Morfeusz”, dodając, że powrót tradycyjnych czołgów na pole bitwy wymagałby wielkiego przełomu technologicznego.

Sami członkowie załóg czołgowych przyznają, że wyjazd ciężkim sprzętem na linię kontaktu z wrogiem graniczy dziś z samobójstwem. Czołgista o pseudonimie „Mechan” opowiedział, że przejście ze starych sowieckich czołgów T-64 na Leopardy „było jak przesiadka do Mercedesa czy BMW. Ale teraz jeżdżę nim niezmiernie rzadko, głównie na misje holownicze”. Inny żołnierz, „Johnny”, który przeniósł się z jednostki pancernej do obsługi dronów lądowych, zaznaczył: „W czołgu zamykasz właz, wyjeżdżasz i nie masz pojęcia, czy w ogóle wrócisz”.

Część ukraińskich wojskowych kwestionuje nawet sens wykorzystywania czołgów i ich załóg do zadań pomocniczych. „Po co wyjeżdżać i ryzykować? Żeby wyciągnąć spalony pojazd? Lepiej przekwalifikować się na pilotów dronów” – zauważył żołnierz o imieniu Dima. Z kolei inny czołgista, o pseudonimie „Golden”, spytany o brak rozkazów bojowych odpowiedział: „Już raz płonąłem wewnątrz czołgu – jak dla mnie wystarczy”.

Ukraina szuka sposobu na ochronę czołgów przed dronami

Wojskowi próbują adaptować sprzęt, montując siatki i klatki antydronowe. „Wcześniej śmiano się z Rosjan, mówiąc, że budują na czołgach »grille do barbecue«, ale idąc w tym kierunku, mieli rację” – przyznał szef służby technicznej o pseudonimie „Energetyk”.

Dowódcy podkreślają jednak, że bez zaawansowanych systemów sztucznej inteligencji, tworzących wokół czołgów ochronne kopuły, lub bez pokładowych dronów przechwytujących, zachodni sprzęt pancerny pozostanie bezużyteczny w starciu z nową taktyką wojenną.

Jak twierdzi „NYT”, Ukraina nadal utrzymuje czołgi w stanie gotowości i szkoli żołnierzy w zakresie ich obsługi, próbując jednocześnie opracować nowe sposoby wykorzystania tych wozów bojowych. (PAP)

hav/ ap/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zdjęcie - Łukasz Dobrzyński
oprac. Łukasz Dobrzyński

Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZachodnie czołgi znikają z frontu. Tanie drony zmieniły zasady wojny »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj