Wiceszef MSZ Ukrainy: Nie ma resetu USA z Rosją. Widzimy ślad rosyjskiej specoperacji

USA Rosja
<p>USA -&nbsp;Rosja</p>/Shutterstock
Wiceszef MSZ Ukrainy: W tym, co się dzieje na granicy białorusko-polskiej, widzimy ślad rosyjskiej specoperacji, by zdestabilizować sytuację w regionie w odpowiedzi na nieuznanie Łukaszenki.

Szczyt Platformy Krymskiej (PK) w Kijowie został uznany za sukces. I co dalej? Jakie konkrety przyniesie?

Wasyl Bodnar, wiceminister spraw zagranicznych Ukrainy: To niezaprzeczalny sukces państwa, prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i szefa MSZ Dmytra Kułeby. Szczyt to tylko początek. Usłyszeliśmy od wspólnoty międzynarodowej, że nie zapomni o Krymie. Polityka Rosji dążąca do zerwania szczytu i legitymizacji okupacji, na powrocie do zasady „business as usual”, nie działa. 46 państw, które były na szczycie, pokazało, że nie jesteśmy sami. Szczyt pozwolił na stworzenie nowej instytucji i zapoczątkowanie trzech wymiarów: międzypaństwowego, międzyparlamentarnego i eksperckiego. Biuro PK będzie pracować nad wypełnieniem ich treścią.

Rosja przekonuje, że wszyscy pogodzili się po cichu z rosyjskością Krymu, tylko nikt tego głośno nie powie.

46 podpisów pod deklaracją końcową pokazuje, że to nieprawda.

Władze mówiły o wewnętrznym wymiarze PK. Co w nim będzie? Jak chcecie pomóc własnym obywatelom, którzy wciąż mieszkają na Krymie?

Po pierwsze – wymiar ten ma doprowadzić do konsolidacji ukraińskiego społeczeństwa. Po drugie – ma pomóc w obronie praw człowieka. Współpracujemy też z Turcją nad ułożeniem życia Tatarów Krymskich, którzy opuścili półwysep. Turcy mają zbudować dla nich 500 mieszkań w Kijowie i obwodzie chersońskim.

Prezydent mówił, że ostatni szczyt PK powinien się odbyć w wyzwolonej Jałcie. Co musi się stać, żeby Krym powrócił pod kontrolę Ukrainy?

Nikt nie da odpowiedzi, to czyste spekulacje. Stawiamy sobie cel, ale to będzie długotrwały proces. Wyzwolenie państw bałtyckich trwało 50 lat. Klucz do uregulowania sytuacji znajduje się na Kremlu. Sankcje powodują skutki wewnętrzne w samej Rosji – społeczno -ekonomiczne, polityczne. Co robią Rosjanie, żeby wzmocnić partię rządzącą? Wydają paszporty mieszkańcom terenów okupowanych, by mogli głosować w wyborach, bo się boją utraty poparcia.

Rozmawiał w Kijowie Michał Potocki

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraWiceszef MSZ Ukrainy: Nie ma resetu USA z Rosją. Widzimy ślad rosyjskiej specoperacji »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj