Agencja dpa: Mimo sprzeciwu Berlina Ukraina wciąż ma nadzieję na niemiecką broń

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
19 stycznia 2022, 12:01
KIjów
<p>KIjów</p>/Shutterstock
Nawet po wyraźnym sprzeciwie rządu RFN w sprawie dostaw broni dla Ukrainy, ambasador tego kraju w Berlinie wymienia nawet konkretne systemy broni, które Ukraina ma nadzieję otrzymać od Niemiec, aby bronić się przed ewentualną rosyjską inwazją - pisze w środę agencja dpa.

"Chodzi przede wszystkim o niemieckie okręty wojenne, które należą do najlepszych na świecie, a których pilnie potrzebujemy do solidnej obrony długiej linii brzegowej na Morzu Czarnym i Azowskim" - powiedział dpa ambasador Andrij Melnyk. "Istnieje równie ogromne zapotrzebowanie na najnowocześniejsze systemy obrony przeciwlotniczej, które produkują zwłaszcza niemieckie firmy zbrojeniowe" - dodał.

Ukraina od lat chce od Niemiec broni, aby móc odeprzeć ewentualny rosyjski atak. Starania są jak dotąd bez skutku. Kanclerz Olaf Scholz jednoznacznie odrzucił we wtorek propozycję Kijowa. "Od wielu lat niemiecki rząd federalny realizuje w tej kwestii jednolitą strategię, która zakłada m.in. nieeksportowanie śmiercionośnej broni" - powiedział Scholz. "Nie zmieniło się to wraz ze zmianą rządu, która nastąpiła w grudniu ubiegłego roku" - dodał.

Również minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock odrzuciła w poniedziałek podczas wizyty w Kijowie ten postulat, mówiąc, że stanowisko w sprawie dostaw broni i restrykcyjnej polityki eksportu broni jest zakorzenione również w niemieckiej historii.

Melnyk jest poirytowany tym rozumowaniem. "Fakt, że w Berlinie używają również kwestii odpowiedzialności historycznej jako argumentu za odrzuceniem pomocy wojskowej, jest zdumiewający" - powiedział.

"Ta odpowiedzialność powinna dotyczyć właśnie narodu ukraińskiego, który stracił co najmniej osiem milionów istnień ludzkich w czasie niemieckiej nazistowskiej okupacji Ukrainy" - oświadczył ambasador. Szkoda, że "niemieckiemu społeczeństwu wciąż brakuje wyczucia w tej kwestii" - dodał.

Z Berlina Berenika Lemańczyk (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj