Armia zachodnich inwestorów przygotowuje się do inwazji na Ukrainę [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
9 lutego 2023, 06:29
Neokolonialne sępy, począwszy od BlackRock, a skończywszy na UE badają, jak „podzielić się” Ukrainą po zakończeniu trwającej wojny. W menu znajdują się deregulacja, prywatyzacja oraz „efektywność podatkowa” – pisze na blogu Jacobin Branko Marcetic.

Wielki kapitał ostrzy sobie zęby na Ukrainę. W listopadzie zeszłego roku prezydent Wołodymyr Zełenski podpisał z BlackRockiem protokół ustaleń na mocy którego inwestycyjny gigant będzie doradzał rządowi w zakresie przyciągania inwestycji na odbudowę kraju. Ma powstać specjalna platforma, która będzie odpowiedzialna za pozyskiwanie prywatnego kapitału, który zostanie wykorzystany do odtworzenia infrastruktury i wzmocnienia gospodarki. BlackRock tłumaczy, że jego zadaniem jest umożliwienie prywatnym i publicznym inwestorom wzięcia udziału w odbudowie kraju, w którym toczy się wojna. 

Dotychczasowa działalność tego typu prowadzona przez inwestycyjnego potentata nie jest zdaniem autora dobrą wróżbą dla Ukrainy. BlackRock koncentrował się głównie w Europie na prywatyzacji i walce z regulacjami. Wykorzystał także kryzys finansowy, do którego powstania zresztą sam w pewnej mierze przyczynił się, by zwiększyć swoją władzę i wpływy w politycznych środowiskach. W USA dużo kontrowersji wzbudził pandemiczny program skupu obligacji przez Fed, którego dużym beneficjentem był właśnie BlackRock. 

Zachód liberalizuje Ukrainę

Pod koniec zeszłego roku ukraiński parlament przeforsował wspierające prywatnych deweloperów ustawodawstwo, które dereguluje przepisy dotyczące planowania przestrzennego. Wcześniej doszło do serii prawnych zmian, które znacznie osłabiają prawa dużej liczby ukraińskich pracowników oraz związki zawodowe – pisze Marcetic. 

Wojna przyśpieszyła zachodzące na Ukrainie procesy deregulacji i upraszczania systemu podatkowego. Zachód bacznie obserwuje postępy Kijowa w neoliberalizacji gospodarki. Wśród planowanych reform są m. in. okrojenie rządu poprzez prywatyzację sektora publicznego, liberalizacja rynków kapitałowych oraz ich otwarcie. Ukraina ma stać się krajem przypominającym zdigitalizowany „startup”, „zielony” i przyjazny dla biznesu. 

Autor pisze, że Ukraina przerabia coś, co obserwowaliśmy już wielokrotnie w przeszłości – zachodnie instytucje i firmy oferują krajom w kryzysie finansową pomoc, która jest jednak obwarowana licznymi warunkami. Zmuszą one Ukrainę do reform, które zmniejszą zaangażowanie ukraińskiego państwa w gospodarkę oraz otworzą szerokie drzwi dla kapitału zagranicznego, co przyczyni się do zubożenia i cierpienia ludności. Armia zachodnich inwestorów przygotowuje się do inwazji. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Media
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj