Ukraińskie dzieci zmuszono do dziękowania rosyjskim żołnierzom za rzekome wyzwolenie ich miasta

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 lutego 2023, 14:59
Na stadionie Łużniki w Moskwie, gdzie w środę zorganizowano propagandowy koncert z okazji pierwszej rocznicy inwazji na Ukrainę, znalazła się grupa dzieci jakoby pochodzących z ukraińskiego Mariupola; jedną z dziewczynek zmuszono do dziękowania rosyjskiemu żołnierzowi za rzekome wyzwolenie jej rodzinnego miasta - oznajmił ukraiński portal Obozrevatel.

Kilkunastoletnia dziewczynka, określona jako Hanna Naumenko, publicznie dziękowała wojskowemu - domniemanemu "wujkowi Jurze". "Dziękuję za to, że uratował mnie, moją siostrę i setki innych dzieci z Mariupola" - powiedziała nastolatka, po czym przyznała, że zapomniała dalszej części tekstu. W tym momencie kobieta prowadząca propagandową imprezę poleciła jej objąć rosyjskiego żołnierza - relacjonował ukraiński portal. Na łamach serwisu zamieszczono też nagranie tego wydarzenia.

Pokaz z dziećmi w roli głównej był wyreżyserowaną inscenizacją

Przebieg środowego show w Moskwie i fakt, że dziewczynka "zapomniała" tekstu może świadczyć o tym, że pokaz z dziećmi w roli głównej był wyreżyserowaną inscenizacją. Hanna Naumenko to w rzeczywistości personalia narzeczonej jednego z ukraińskich żołnierzy, który walczył w Mariupolu. Dlatego nie ma żadnej pewności, że dzieci zmuszone do występu na stadionie w ogóle pochodziły z tego ukraińskiego miasta - zauważył Obozrevatel.

Wcześniej rosyjskie niezależne media donosiły, że - mimo starań organizatorów - trybuny moskiewskiego stadionu nie zapełniły się w komplecie. Według doniesień opozycyjnego kanału Możem Objasnit' na Telegramie, wiele osób miało zostać zmuszonych do udziału w propagandowym wiecu m.in. groźbami zwolnienia z pracy.

Przed napaścią Rosji na Ukrainę liczba mieszkańców Mariupola wynosiła około 430 tys. Według ONZ miasto opuściło około 350 tys. cywilów. Brak dokładnych danych o ofiarach rosyjskiej agresji w Mariupolu. Ukraińskie władze przypuszczają, że od lutego do maja 2022 roku mogły tam zginąć dziesiątki tysięcy osób.

W zrujnowanym mieście panuje bardzo trudna sytuacja humanitarna. Brakuje m.in. żywności, wody, lekarstw, ciepła, środków higienicznych i łączności.

Władze w Kijowie od początku inwazji Kremla alarmują, że najeźdźcy nielegalnie deportują do Rosji ukraińskie dzieci, głównie sieroty. Potwierdzono już ponad 16 tys. takich przypadków, lecz rzeczywiste liczby są prawdopodobnie znacznie wyższe. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj