Unia Europejska jest w połowie drogi do ustanowienia przepisów gwarantujących, że dany produkt będzie miał taką samą jakość we wszystkich krajach członkowskich. Innymi słowy chemia z Polski miałaby być tak samo dobra jak ta z Niemiec. Europarlament przegłosował niedawno zapis w dyrektywie o nieuczciwych praktykach w handlu, który zakaże stosowania przez producentów dyskryminacyjnych praktyk. Zakaz różnicowania produktów zapisano w aneksie dyrektywy zwanym „czarną listą praktyk”. To spowoduje, że przepis będzie obowiązywać powszechnie. Jak tłumaczy europosłanka Róża Thun, różnica jest ogromna, bo jeśli pozostalibyśmy przy projekcie KE, gdzie zapis umieszczony został w treści dyrektywy, to o każdy przypadek trzeba byłoby się procesować i udowadniać, że konsument został wprowadzony w błąd.

Aby przepisy weszły w życie, muszą się na nie zgodzić kraje członkowskie w ramach Rady UE. Według naszych informacji na ostatniej prostej są tam prace na poziomie eksperckim i niewykluczone, że ambasadorowie państw członkowskich zajmą się regulacjami już w tę środę. Potem Rada weźmie udział w negocjacjach trójstronnych z Parlamentem i Komisją Europejską.

Szanse na to, by przepisy zostały uchwalone jeszcze w tej kadencji parlamentu, są jednak niewielkie. Powód? Duże różnice zdań wśród krajów członkowskich. Jak mówi nam rozmówca w Brukseli, rządowi w Paryżu czy Berlinie nieszczególnie zależy na tych przepisach, bo to nie ich wyborców dotykają dyskryminacyjne praktyki. Za to docierają do nich narzekania producentów, którzy będą musieli wyrównać jakość produktów.

Ofiarami dyskryminowania konsumentów padają najczęściej kraje środkowoeuropejskie. Burzę wokół tematu wywołały Węgry i Słowacja. Zwróciły się do KE o stworzenie regulacji, dzięki którym producenci nie będą różnicować swoich produktów w ramach tej samej marki. Wtórowały im Czechy, które od kilku lat zwracają uwagę na różną jakość żywności w Europie. Przełom nastąpił w 2015 r., kiedy to wydział chemii Uniwersytetu w Pradze przeprowadził badania produktów znanych zachodnich marek sprzedawanych w Czechach i Niemczech. Udowodniono, że napoje dostępne na zachodzie Europy są słodzone wyłącznie cukrem, podczas gdy w innych krajach sztucznymi słodzikami. Przy czym te drugie wcale nie były tańsze.

Producenci zwracają uwagę, że nie wiadomo, na ile zjawisko to jest powszechne. – Z badań przeprowadzanych przez różne kraje wynika, że jest marginalne – zauważa Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności. Przywołuje ekspertyzy Inspekcji Handlowej z 2017 r. i 2018 r. Porównano jakość produktów oferowanych konsumentom z Polski i Europy Zachodniej. Na 101 par towarów, istotne różnice ujawniono w 12. W większości przypadków na niekorzyść Polski, ale były i odwrotne sytuacje. – Wiele z różnic da się wytłumaczyć odmiennymi potrzebami i gustami klientów w różnych krajach – dodaje Gantner. Agnieszka Mizerna, prezes zarządu Zakładów Drobiarskich Kozie Głowy, zwraca uwagę, że np. Anglicy nie lubią soli. Dla nas ich żywność jest jałowa w smaku.

Przedstawiciele przemysłu zaznaczają, że to, iż mają zastrzeżenia co do dyrektywy, nie oznacza, że są za różnicowaniem jakości żywności. – Zdecydowanie nie, ale opowiadamy się za różnorodnością w zależności od gustów klientów – dodaje Gantner. Mizerna podkreśla, że o jakości żywności nie decydują tylko producenci, lecz i sieci handlowe, na zlecenie których są wytwarzane towary.

W ocenie Andrzeja Gantnera propozycje regulacji nie wprowadzają kryteriów, z których wprost wynika, kiedy takie działanie jest dozwolone, a kiedy nie. – Co pozostawia dużą uznaniowość organom kontrolnym – mówi. Producenci obawiają się, że to na nich spocznie ciężar udowodnienia, iż różnice w jakości produktu nie wynikają z chęci wprowadzenia konsumentów w błąd i nieuczciwej praktyki. Co może oznaczać dodatkowe wydatki.

– Wiele osób pyta, czy wprowadzenie zakazu spowoduje, że będziemy więcej płacić – mówi Thun. W jej ocenie doprowadzi to do tego, że producenci będą wprowadzać dwie wersje produktu. Zyska klient, który będzie mieć do wyboru produkt wyższej jakości lub tańszy.

>>> Czytaj też: W których krajach pracownicy biurowi wyrabiają najwięcej nadgodzin?