Norwegia jest jednym z największych eksporterów energii w Europie. Na początku sierpnia Oslo poinformowało, że ze względu na poważne niedobory wody na południu i zachodzie kraju działalność hydroelektrowni zostanie ograniczona, a eksport energii będzie znacząco zmniejszony.

Wyjątkowo suche lato

Reklama

Do niedawna Francja była największym eksporterem netto prądu w Europie. Jednak tegoroczna susza spowodowała poważne zakłócenia w pracy całego sektora energetycznego kraju, co wywołało drastyczne ograniczenia w produkcji energii. Obecnie miejsce Francji na czele największych eksporterów prądu zajęła Szwecja, która w przeszłości sama ograniczała przesył prądu do ościennych państw, aby chronić swoją sieć energetyczną.

Według danych Nord Pool zbiorniki wodne służące do chłodzenia instalacji w szwedzkich elektrowniach są wypełnione w około 83 proc., podczas gdy w Norwegii ten poziom wynosi około 68 proc .

Oburzone kraje skandynawskie

Operatorzy sieci w Szwecji, Finlandii i Danii poinformowali w tym tygodniu we wspólnym oświadczeniu, że są „głęboko zaniepokojeni” norweskim planem i wezwali Oslo do ponownego rozważenia swojego stanowiska.

„Gdyby ograniczenia eksportowe miały być dozwolone na mocy obecnych europejskich przepisów dotyczących energii elektrycznej, taki krok mógłby zainspirować inne kraje do rozważenia podobnych ograniczeń, a tym samym wywołać znacznie większy negatywny wpływ zarówno na skandynawski, jak i europejski rynek energii elektrycznej”, poinformowali przedstawiciele firm.

Nie-członek Wspólnoty na specjalnych prawach

Wprawdzie Norwegia nie jest członkiem Unii Europejskiej, mimo to stanowi „integralną częścią” unijnego wewnętrznego rynku energii. Dlatego też jej najbliżsi sąsiedzi z UE tak żywo zareagowali na niedawne deklaracje o zmniejszeniu eksportu prądu.

Norweskie ministerstwo energetyki zapowiedziało dopiero na jesień przedstawienie swoich propozycji dotyczących ograniczenia transgranicznego przesyłu prądu. Ale problemy z cenami energii dotykają również samych Norwegów. Skokowi cen energii elektrycznej na południu kraju towarzyszył tak drastyczny spadek cen na północy, że elektrowniom nie opłacało się jej produkować.

„Oczywiście niepokojące jest, gdy narody czują, że muszą lub zaczynają podejmować tego rodzaju działania mające na celu ograniczenie eksportu do innych narodów”, powiedział we wtorek szwedzki minister energetyki Khashayar Farmanbar. „Przez wiele, wiele lat pracowaliśmy nad zbudowaniem systemu, dzięki któremu będziemy mogli sobie pomóc nawzajem w sytuacjach kryzysowych”.

Europa szykuje się na ciężką zimę

Gdy Farmanbar zapewniał, że nie ma realnego ryzyka niedoborów energii, Finowie zostali ostrzeżeni, że tej zimy przerwy w dostawie prądu mogą trwać godzinami. Do takich sytuacji przygotowuje się już Wielka Brytania, która importuje z Norwegii prąd dzięki międzysystemowemu łączu, jakie zostało uruchomione w zeszłym roku.

Finlandia po raz pierwszy od dziesięcioleci będzie musiała obejść się bez importu prądu z Rosji, który w ubiegłym roku zaspokajał aż 10 proc. krajowego zużycia. Przesyły zostały zredukowane do zera zaledwie kilka dni po ogłoszeniu planu przystąpienia tego kraju do NATO.

Przedkładanie interesu narodowego nad dobrem wspólnoty szkodzi jedności Europy. Zapewne zachęci to Rosję do dalszego wykorzystywania ograniczeń dostaw surowców energetycznych jako broni w odwecie za sankcje nałożone za inwazję na Ukrainę. Najbliższe miesiące pokażą, czy Kremlowi uda się osłabić, a nawet rozbić UE. Dużo będzie zależało od pogody. Jeśli zima będzie łagodna, kraje europejskie będą miały większą skłonność do współpracy i wspierania się w trudniejszych momentach. Ale długa i mroźna zima może wywołać eskalację napięć politycznych wewnątrz UE, które mogą całkowicie zmienić relacje między poszczególnymi krajami Europy.