Część naukowców chce opuścić USA? Europa o nich zawalczy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 marca 2025, 13:04
Uczelnia
Cześć naukowców chce opuścić USA? Europa o nich zawalczy/Shutterstock
Możliwe, że część amerykańskich naukowców będzie chciała opuścić Stany Zjednoczone w związku z prowadzoną przez Donalda Trumpa polityką. Część państw UE chce to wykorzystać i przyciągnąć badaczy zza Oceanu Atlantyckiego. W tym celu dwanaście krajów UE w liście do Komisji Europejskiej przekonuje, że kontynent potrzebuje "boomu atrakcyjności", by zachęcić do przyjazdu utalentowanych zagranicznych badaczy. O sprawie pisze portal Politico.

"Pilna potrzeba zorganizowania się"

Autorzy listu nie odnieśli się jednoznacznie do USA, sprecyzowali jednak, że liczą na naukowców, którzy "mogą odczuć skutki ingerencji w badania i nieuzasadnionych cięć finansowania". List podpisały: Niemcy, Francja, Czechy, Austria, Słowacja, Estonia, Łotwa, Hiszpania, Słowenia, Grecja, Bułgaria i Rumunia. Kraje te chcą, aby KE zorganizowała w nadchodzących tygodniach spotkanie ministrów UE odpowiedzialnych za badania naukowe w celu opracowania niezbędnego planu.

Francuski minister edukacji, szkolnictwa wyższego i badań Philippe Baptiste powiedział Politico, że istnieje "pilna potrzeba zorganizowania się", aby przyciągnąć utalentowanych badaczy, którzy "chcieliby lub musieli opuścić Stany Zjednoczone".

Europejskie uczelnie już próbują przyciągnąć badaczy z USA

W ostatnich tygodniach już kilka uniwersytetów w Europie podjęło próby przyciągnięcia badaczy z USA. Wolny Uniwersytet Brukselski (VUB) ogłosił w poniedziałek 12 stanowisk dla międzynarodowych badaczy, "ze szczególnym uwzględnieniem amerykańskich naukowców", a francuski Uniwersytet Aix-Marseille uruchomił program "bezpiecznej przestrzeni dla nauki", odnosząc się do "kontekstu, w którym niektórzy naukowcy w Stanach Zjednoczonych mogą czuć się zagrożeni lub w którym utrudniana jest praca badawcza".

Cięcia w USA

Politico przypomniał, że od czasu objęcia urzędu prezydenckiego przez Donalda Trumpa amerykański resort edukacji zmniejszył liczbę pracowników o blisko połowę. Cięcia dotknęły również uczelnie wspierane środkami z budżetu federalnego. Z tego powodu stracić pracę ma m.in. ponad 2 tys. naukowców z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa.

W czwartek amerykańskie media poinformowały, że prezydent USA jest gotowy podpisać dekret rozpoczynający proces likwidacji ministerstwa odpowiedzialnego za edukację. Dekret ma zawierać nakaz podjęcia wszelkich niezbędnych kroków w celu "zwrócenia władzy oświatowej stanom". Ostateczna decyzja w tej sprawie wymaga zgody Kongresu.

Udział resortu edukacji w finansowaniu szkół w USA jest niewielki (nie sięga nawet 10 proc. wydatków na edukację w klasach 0-12), odgrywa jednak znaczącą rolę w dystrybucji funduszy federalnych, egzekwowaniu praw obywatelskich i prowadzeniu badań - wyjaśnił prof. Marty West z Uniwersytetu Harvarda.

Pierwszym prezydentem USA, który zapowiedział zlikwidowanie ministerstwa edukacji, był Ronald Reagan.(PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj