50 najbogatszych Amerykanów trzyma w swoich rękach niemal tak duży majątek jak połowa całej populacji USA. To skutek pandemii koronawirusa, która sprzyja miliarderom, a szkodzi najuboższym.

Wartość netto 1 proc. najbogatszych mieszkańców USA wynosi 34,2 bln dol., podczas gdy najuboższej połowy populacji tylko 2,08 bln dol., czyli stanowi zaledwie 1,9 proc. całkowitego majątku gospodarstw domowych. 50 największych krezusów ma niewiele mniej, czyli 2,08 bln dol.

Koronawirus pogłębił nierówności w USA. Najmocniej uderzył w słabo zarabiających pracowników sektora usług. Również pod względem zdrowotnym rysują się nierówności – to mniejszości rasowe charakteryzują się największym odsetkiem zakażonych koronawirusem osób i zgonów z powodu Covid-19. W tym samym czasie wielu specjalistów z wyższej klasy średniej pracuje z domu i stamtąd obserwuje wzrost wartości swoich kont emerytalnych, będących skutkiem tego, że Departament Skarbu i Fed wpompowały ogromne pieniądze w gospodarkę i rynki.

Kolejnym istotnym powodem rosnących dysproporcji majątkowych jest to, że zdecydowana większość Amerykanów nie inwestuje w rynki akcji, wobec czego nie odnosi korzyści z istniejącej hossy. Udział 90 proc. najuboższych Amerykanów w giełdowym portfolio spada w USA od prawie dwóch dekad. Najwyższy poziom miał on w 2002 roku (21,4 proc. wartości giełdy), jednak od tamtego czasu Amerykanie z wyższej klasy średniej doświadczyli 10-proc. spadku kapitałowego udziału w spółkach. Podobny trend jest dostrzegalny dla najuboższych części populacji. Natomiast najbogatszy 1 proc. społeczeństwa USA posiada ponad 50 proc. akcji korporacji oraz jednostek funduszy inwestycyjnych.

Reklama
Beznadziejnie prezentuje się sytuacja millenialsów (osób urodzonych w latach 1981-96), którzy posiadają jedynie 4,6 proc. krajowego bogactwa, chociaż jest ich aż 72 miliony i stanowią zdecydowanie największą część siły roboczej. Odsetek posiadanych przez Afroamerykanów aktywów nie zmienił się od 30 lat.