"Jasne jest, że na podstawie tego, co wiemy teraz, Joe Biden jest prezydentem elektem i że przekazanie władzy, dla dobra kraju, jest ważne (...)" - stwierdził republikański gubernator Ohio Mike DeWine w rozmowie ze stacją CNN. Wezwał do rozpoczęcia tego procesu.

DeWine podkreślił zarazem, że przywódca USA ma pełne prawo dochodzić swoich racji przed amerykańskimi sądami.

W podobnym tonie wypowiedział się w stacji NBC Asa Hutchinson, gubernator Arkansas z ramienia GOP. "Spodziewam się, że Joe Biden będzie następnym prezydentem Stanów Zjednoczonych" - oświadczył.

Wyraził przy tym przekonanie, że ekipa Demokraty powinna uzyskać dostęp do informacji dotyczących zdrowia publicznego oraz bezpieczeństwa narodowego. "W okresie przejściowym nasi wrogowie mają okazję, by nas wykorzystać, więc chcemy mieć pewność, że przekazanie władzy odbywa się płynnie" - wezwał Hutchinson.

Gubernator Arkansas pozytywnie ocenił wpis prezydenta na Twitterze, w którym ten w niedzielę napisał że Biden zwyciężył w wyborach. W jego ocenie to "początek uznania" przez niego legitymacji Demokraty. Trump w tweecie dodał jednak, że "Biden wygrał, gdyż wybory zostały sfałszowane", a w jednym z następnych wpisów deklarował, że to on jest zwycięzcą.

Reklama

Głos w sprawie zabrał także John Bolton, związany z Republikanami były doradca Trumpa w Białym Domu, który po opuszczeniu prezydenckiej ekipy pozostaje z nim w konflikcie.

"Myślę, że bardzo ważne jest, aby przywódcy Partii Republikańskiej wyjaśnili naszym wyborcom, którzy nie są tak głupi, jak myślą Demokraci, że w rzeczywistości Trump przegrał wybory i że jego twierdzenia o oszustwach wyborczych są bezpodstawne" - ocenił Bolton.

7 listopada większość mediów w USA oceniła, że wybory wygrał Biden, a Trump matematycznie nie ma już możliwości nadrobienia straty do Demokraty. Prezydent USA uważa jednak, że w trakcie procesu wyborczego dochodziło do powszechnych oszustw. Jego oskarżeń nie potwierdzają władze stanowe, zarówno Republikanie, jak i Demokraci.

Prawnicy przywódcy USA nie doprowadzili dotychczas do skutecznego zakwestionowania wyborczych rezultatów. W poniedziałek - jak donosi "Forbes" - w Pensylwanii, Michigan, Wisconsin i Georgii wycofali wnioski o zatrzymanie certyfikowania stanowych wyborów z powodu domniemanych oszustw.

Proces certyfikowania swoich rezultatów stany powinny zakończyć w drugim tygodniu grudnia. Kolegium Elektorów głosować ma 14 grudnia.

Agencja GSA (General Services Administration) konsekwentnie odmawia uznania wyborczego zwycięstwa Bidena. Takiej decyzji chce ekipa byłego wiceprezydenta, której znacznie ułatwiłoby to pracę administracyjną w okresie przejściowym oraz zapewniło na nią środki.

Biały Dom do rozpoczęcia procesu przekazania władzy wezwało do tej pory co najmniej siedmiu senatorów GOP, w tym m.in. Marco Rubio z Florydy, Pat Toomey z Pensylwanii oraz Mitt Romney z Utah. Większość republikańskich parlamentarzystów w kwestii wyborów prezentuje stanowisko podobne do Białego Domu.