Grozi nam kolejna wojna. Analityk: Rosja ma trzy do pięciu lat „okienka” do ataku na Europę

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
13 sierpnia 2025, 15:17
Rosja przygotowała plan inwazji na kolejny kraj. Atak z powietrza, lądu i morza
Grozi nam kolejna wojna. Analityk: Rosja ma trzy do pięciu lat „okienka” do ataku na Europę/ShutterStock
Część analityków ocenia, że rosyjska agresja może nie skończyć się na Ukrainie. Zdaniem byłego szefa MSZ Litwy Gabrieliusa Landsbergisa Władimir Putin będzie miał „okienko” trwające od trzech do pięciu lat, aby zaatakować Europę. Później - jak dodaje - Stary Kontynent będzie już miał zwiększony potencjał obronny.

Możliwy wybuch nowej wojny w Europie

„Jeśli wybuchnie wojna, to prawdopodobnie przed 2035 rokiem” - ostrzega w opublikowanej we wtorek rozmowie z „Sueddeutsche Zeitung” Landsbergis.

Jego zdaniem zagrożenie największe ma być przez kolejne trzy do pięciu lat. To jest „okienko, w którego okresie Putin może podjąć decyzję” o agresji na Europę.

Później Moskwa może się już bać

W późniejszym terminie - jak przekonuje były szef MSZ Litwy - możliwe będzie skuteczne odstraszanie Rosji. Stanie się tak „dzięki niemieckim i polskim inwestycjom oraz krajom Europy Północnej i Bałtom, którzy nadrabiają zaległości”.

W rozmowie z „SZ” Landsbergis wyraża jednocześnie powątpiewanie, że kraje zachodu i południa Europy do 2035 roku wydawać będą 5 proc. swojego PKB na obronność.

„Od Europejczyków słyszy się wiele wymówek (w sprawie wydatków na zbrojenia - PAP). Dopóki żaden kraj UE nie zostanie bezpośrednio zaatakowany, to wątpię, by doszło do jakiejkolwiek zmiany” - mówi były litewski minister.

Niemcy - realna siła militarna?

Nadzieję Landsbergis wiąże z Niemcami.

„Jeśli rzeczywiście zainwestują pół biliona euro (...), to powstanie realna siła militarna. To może działać odstraszająco. Niemcy są rdzeniem europejskiej struktury obronnej. Zwłaszcza jeśli Amerykanie się wycofają” - przekonuje.

W ocenie Landsbergisa „obecne położenie Ukrainy jest konsekwencją decyzji sprzed trzech lat”, gdy „z obawy przed klęską Rosji zdecydowaliśmy, że Ukraińcy nie mogą wygrać”.

Teraz natomiast „przygotowujemy Europę na wielką porażkę”.

Były szef MSZ Litwy krytycznie podchodzi do europejskiej polityki względem Ukrainy. „Wobec zmian w Ameryce nie potrafimy znaleźć własnej drogi wsparcia dla Ukrainy” - stwierdza.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj