"Jeśli nie dojdziemy do porozumienia przed sformowaniem nowego rządu, wywołałoby to poważne wątpliwości na temat możliwości osiągnięcia zgody" - powiedział portalowi przedstawiciel administracji USA.

Wątpliwości wiążą się m.in. z osobą faworyta piątkowych wyborów prezydenckich w Iranie, Ebrahima Raisiego. Raisi, bliski współpracownik najwyższego przywódcy kraju ajatollaha Alego Chameneia, uważany jest za przeciwnika odprężenia z Waszyngtonem. Inauguracja nowego prezydenta odbędzie się za 6 tygodni.

Ale według Axios Waszyngton uważa, że same wybory są czynnikiem drugorzędny. Dominuje pogląd, że im dłużej trwają rozmowy, tym mniejsze szanse ich sukcesu.

"Będziemy negocjować w ten sam sposób, jak dotychczas. To, co stanie się po jego (Raisiego) inauguracji, to inna kwestia, ale mamy nadzieję, że do tego czasu osiągniemy porozumienie" - powiedział portalowi rozmówca. "Nie mamy nieskończenie wiele czasu, by to zrobić" - dodał.

W piątek główny irański negocjator Abbas Arakczi powiedział telewizji al-Dżazira, że obie strony "zbliżyły się bardziej niż kiedykolwiek" do porozumienia, ale zasadnicze kwestie pozostają jeszcze do negocjacji.

Szósta runda rozmów na ten temat odbywa się w Wiedniu od soboty i podobnie, jak we wszystkich poprzednich, w bezpośrednich negocjacjach uczestniczą delegacje Iranu, Rosji, Chin, Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Unii Europejskiej, natomiast Amerykanie biorą w nich udział pośrednio. Teheran nie zgodził się bowiem na obecność delegatów USA przy stole negocjacyjnym.