Joe Biden od lutego 2022 roku, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, konsekwentnie zakazuje temu państwu korzystania z amerykańskiej broni do atakowania celów w Rosji w obawie przed "wybuchem III wojny światowej". Prezydencka administracja jest jednak w tej kwestii coraz mniej jednomyślna - przekazał "NYT".

Władze Ukrainy od wielu miesięcy argumentują, że mają pełne prawo atakowania obiektów w Rosji

Jak poinformowano, Departament Stanu intensywnie lobbuje w otoczeniu Bidena, starając się przekonać współpracowników głowy państwa, że Kijów powinien mieć prawo do atakowania zachodnimi pociskami przynajmniej rosyjskich wyrzutni rakietowych i stanowisk artyleryjskich rozmieszczonych w pobliżu granicy z Ukrainą. "NYT" podkreślił, że dotychczasowy brak takiej możliwości był jednym z czynników, które umożliwiły Rosjanom ostatnie postępy w obwodzie charkowskim.

Reklama

Propozycja Blinkena została zgłoszona niedawno, dlatego trudno powiedzieć, czy może liczyć na szerokie poparcie wśród urzędników administracji. Nie przedstawiono jej też formalnie prezydentowi - czytamy na łamach dziennika. "NYT" dodał, że Waszyngton rozważa także zmianę stanowiska w kwestii szkoleń ukraińskich żołnierzy w ich własnym kraju zamiast - jak dotychczas - organizowania takich przedsięwzięć w Niemczech. Dziennik jednak zauważył, że wymagałoby to rozmieszczenia amerykańskich wojskowych na Ukrainie, czemu Biden zawsze się sprzeciwiał w obawie przed reakcją Rosji.

Władze Ukrainy od wielu miesięcy argumentują, że mają pełne prawo atakowania obiektów w Rosji, również przy pomocy uzbrojenia otrzymanego z Zachodu. Stany Zjednoczone są przeciwnego zdania. Dotychczas Waszyngton uzależniał kolejne dostawy broni dla Kijowa od zobowiązania strony ukraińskiej, że nie zastosuje tego wsparcia do uderzeń na cele poza własnym terytorium.

Podejście USA w tej kwestii różni się się od stanowiska Wielkiej Brytanii, która "po cichu" złagodziła swoje wcześniejsze obostrzenia i zezwoliła Ukraińcom na wykorzystanie brytyjskich pocisków Storm Shadow do atakowania rosyjskich celów na szerszą skalę - zauważył "NYT".