Cła Trumpa uderzą w portfele samych Amerykanów. Są nowe wyliczenia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
25 stycznia 2025, 10:31
Donald Trump
Cła Trumpa uderzą w portfele samych Amerykanów. Są nowe wyliczenia/PAP/EPA
Choć zapowiadane przez Donalda Trumpa cła na import towarów zza granicy są skierowane przeciw innym krajom, to konsekwencje tego rodzaju polityki poniosą sami Amerykanie. Jak wynika bowiem z wyliczeń, w wyniku wprowadzenia ceł przeciętne amerykańskie gospodarstwo domowe będzie musiało wydać więcej o 2,6 tys. dolarów rocznie. Z kolei światowe obroty handlowe mogłyby zmniejszyć się o 4 proc. w przypadku wprowadzenia przez administrację USA zapowiadanych ceł - poinformował PIE, powołując się na badanie IfW Kiel.

Cła Donalda Trumpa

Polski Instytut Ekonomiczny w swoim Tygodniku Gospodarczym przywołał zapowiedzi amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa dotyczące wprowadzenia ceł. PIE przypomniał, że w kampanii Trump zapowiadał, że wprowadzi uniwersalne cła dla wszystkich partnerów handlowych w wysokości 10-20 proc., 60 proc. dla Chin, a 25 proc. dla Meksyku i Kanady.

Dwa ostatnie kraje - jak zauważył Instytut - Trump oskarża o bierność w kwestiach karteli, nielegalnych imigrantów i przemytu narkotyków, dlatego mogą one spodziewać się ceł w wysokości 25 proc. już od 1 lutego br. "Ta groźba nie jest jednak jeszcze pewna, ponieważ są to najwięksi partnerzy handlowi USA, a zatem konsekwencje będą silnie odczuwalne także na rynku USA. (...) Rząd Kanady ostrzega, że jest przygotowany na działania odwetowe i ma kilka asów w rękawie, bowiem USA importuje z Kanady 60 proc. ropy i 85 proc. energii elektrycznej" - dodano.

Amerykanie też stracą

PIE zauważył, że wprowadzenie wszystkich zapowiedzianych ceł byłoby kosztowne dla każdej strony. "Amerykańskie gospodarstwa domowe zostałyby obciążone dodatkowym rachunkiem rzędu 2600 USD rocznie, obroty w handlu światowym mogłyby zmniejszyć się o 2,5 proc. w pierwszym roku i 4 proc. w długim okresie" - wskazał PIE, powołując się na badanie IfW Kiel. Dodał, że - jak wynika z badania EY, w przypadku szerokiej wojny handlowej gospodarka UE zmniejszyłaby się nawet o 2-2,2 proc. do 2027 r.

PIE zaznaczył, że w pierwszego dnia urzędowania nowy prezydent USA nie podpisał jednak aktów wykonawczych, które wprost dotyczyłyby ceł. Ograniczył się do poinstruowania Departamentu Skarbu i Handlu oraz Przedstawiciela USA ds. Handlu o konieczności sporządzenia szczegółowej analizy porozumień handlowych i skali deficytów handlowych z poszczególnymi państwami oraz sprawdzenia, jak rzutują one na bezpieczeństwo narodowe USA. Oceny będące podstawą ewentualnych zmian w polityce handlowej mają być sfinalizowane do 1 kwietnia - przekazał Instytut.

Jak zareaguje Unia Europejska?

"UE stoi przed trudnymi wyborami, ponieważ USA są najważniejszym partnerem handlowym Unii zarówno w handlu towarowym, usługowym, jak też inwestycyjnym. Jeden na pięć towarów trafia na rynek amerykański. Dlatego Bruksela nie zamyka przed sobą żadnych możliwości dalszych działań, np. zwiększenia zakupów gazu skroplonego, by uniknąć ceł, ale także działań odwetowych czy potencjalnego zbliżenia z Chinami" - przekazał Polski Instytut Ekonomiczny.

Polski Instytut Ekonomiczny to publiczny think tank ekonomiczny; przygotowuje raporty, analizy i rekomendacje dotyczące kluczowych obszarów gospodarki oraz życia społecznego w Polsce, z uwzględnieniem sytuacji międzynarodowej. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj