Według danych Krajowego Rejestru Długów wartość długów w przedziale od 1000 do 2000 zł i między 2000 a 3500 zł spadła w ubiegłym roku o 2 proc. i 1,7 proc. W tym samym czasie wartość wszystkich zaległości, jakie wierzyciele wpisywali do rejestru dłużników zwiększyła się aż o 12 proc.

Przedstawiciele KRD tłumaczą to „rozjechanie się” trendów efektem programu „Rodzina 500 plus”. Andrzej Kulik z Krajowego Rejestru Długów mówi, że w kategorii, której wartość spadła, mieszczą się przede wszystkim te zobowiązania, które zwykle spłacane są w pierwszej kolejności. Zazwyczaj na dług w wysokości od 1000 do 3500 zł składa się kilka niezapłaconych czynszów, rachunków za prąd i gaz albo zaciągnięta wcześniej „chwilówka”, by wszystkie te zobowiązania pospłacać. Dlatego wielkość przeterminowanego zadłużenia z tej grupy świadczy zwykle o sytuacji materialnej konsumentów. Skoro dług tego typu maleje, to może oznaczać, że sytuacja materialna się poprawiła.

– Dane dotyczące zadłużenia konsumentów notowanych w Krajowym Rejestrze Długów mogą być pierwszymi sygnałami pozytywnego wpływu programu 500 plus na sytuację wielu Polaków. Odważniejsze wnioski będzie można wyciągać jednak dopiero po kolejnym roku obowiązywania programu „Rodzina 500 plus” – podkreśla Andrzej Kulik.

Pewną poprawę widać też w danych konkurencyjnego BIG InfoMonitora – choć nie jest ona tak wyraźna i polega raczej na tym, że długów małych i średnich praktycznie przestało przybywać. InfoMonitor nie ma jeszcze pełnych danych za cały ubiegły rok, ale w zestawieniu za dwa kwartały, w których działał już program „Rodzina 500 plus” liczba dłużników w segmencie między 500 a 2000 zł wzrosła tylko o 1 proc. przy ponad 11-proc. wzroście całej bazy.

– Podobnie dzieje się w Biurze Informacji Kredytowej, gdzie posiadających przeterminowane zaległości do 2000 zł ubyło od marca do września o niemal 6 proc., podczas gdy liczba wszystkich zmalała o 2 proc. – mówi Mariusz Hildebrand, wiceprezes BIG InfoMonitora. Jego zdaniem może to wskazywać, że osoby z niewielkimi długami starają się dzięki wsparciu z programu 500 plus spłacić zaległości i wyjść z rejestru dłużników.

– W przypadku zaległości zgłaszanych do BIG m.in. za rachunki telefoniczne, media, czynsze czy raty pożyczek z firm pozabankowych wystarczy spłata, aby raz na zawsze zniknąć z rejestru, nie pozostawiając nawet śladu po swoich problemach, bo BIG nie przechowuje historii niesolidnych płatności dłużników – mówi Hildebrand.
To, co pokazują KRD i BIG InfoMonitor, pośrednio można też wyczytać w innych badaniach. Np. z opublikowanych pod koniec stycznia wyników najnowszej edycji Finansowego Barometru ING.

Wskazują one na coraz mniejszą skłonność Polaków do zadłużania się, co eksperci Banku ING wiążą ze wzrostem dochodów. A przyczyną jest nie tylko 500 plus, ale też lepsza sytuacja na rynku pracy. Samo 500 plus wpływa za to na wzrost skłonności do oszczędzania. Jedna czwarta beneficjentów jest w stanie odłożyć minimum 20 proc. otrzymywanych dodatków. Wzrost skłonności do oszczędzania dzięki programowi potwierdzają zresztą wcześniejsze badania NBP, według których stopa oszczędności rośnie, m.in. dzięki programowi wsparcia rodzin. Według analityków Instytutu Ekonomicznego NBP nawet te rodziny, które ledwo wiązały koniec z końcem, mogły zacząć odkładać na czarną godzinę – czego wcześniej nie robiły, bo nie miały z czego.

Ale jest też druga strona tego medalu. Z danych KRD wynika, że rośnie pula przeterminowanych długów o wartości powyżej 3500 zł – i to szybciej niż wszystkich zaległości w bazie. Od początku kwietnia 2016 r., kiedy ruszył program wypłat dodatków na dzieci, do końca grudnia ubiegłego roku długi w tej kategorii zwiększyły się z 27,6 mld zł do 31,3 mld zł, czyli o prawie 15 proc.

– Największych długów nie da się spłacić po kilku miesiącach otrzymywania dodatkowych dochodów. Tym bardziej że sytuacja wielu osób z wysokim zadłużeniem jest na tyle trudna, że dodatkowe pieniądze mogą zostać przeznaczone na inne cele. Niewykluczone jednak, że z czasem zostaną wykorzystane do spłaty przeterminowanego zadłużenia – mówi Andrzej Kulik.

Paradoksalnie przyczyną wzrostu wartości największych długów też może być 500 plus: wraz z uruchomieniem programu i przy ogólnej poprawie sytuacji dochodowej banki zaczęły dostosowywać swoją ofertę kredytową. O wiele bardziej opłaca się udzielić mniej kredytów o dużej wartości niż ich większej liczby na mniejsze kwoty. Mają od tego większe prowizje. Sytuacja majątkowa klientów ułatwia sprawę, bo bez konieczności ponoszenia większego ryzyka można zaoferować większy dług. Tymczasem zaległości powyżej 3500 zł to przede wszystkim należności wobec instytucji finansowych, głównie banków i tzw. wierzycieli wtórnych, czyli firm windykacyjnych. A dług, który skupują windykatorzy, to również w większości niespłacane kredyty bankowe.

>>> Polecamy: Pokolenie 500 plus? Program działa, są dowody