Banki osiągnęły w marcu najlepszy wynik spośród wszystkich branż, co doprowadziło do podwojenia liczby osób handlujących opcjami. Zwiększyły one wolumen ustanowionych byczych kontraktów w indeksie Euro Stoxx Banks do niespotykanego nigdy dotąd poziomu. Stosunek liczby osób grających na wzrosty wobec osób stawiających na spadki znalazł się na dwuletnim maksimum.

Chociaż banki traciły na wartości przez ostatnie lata, czynniki które obniżały ich ceny, zaczynają odwracać się. Dobre dane gospodarcze otwierają bankom centralnym drogę do zacieśniania polityki monetarnej, a tym samym uzyskiwania przez banki wyższych marż. Jednocześnie maleje ryzyko polityczne, które od początku roku obniżało poziom optymizmu inwestorów. Sondaże jednoznacznie wskazują na to, że szanse Marine Le Pen na wyborcze zwycięstwo we Francji są niewielkie.

- Obecnie obserwujemy wręcz zaskakujące zainteresowanie akcjami europejskich banków. Jednak biorąc pod uwagę pozytywne rynkowe sygnały, poprawiające się fundamenty banków oraz ich relatywnie niską, w porównaniu do USA cenę (oraz niepewność o skutki stymulowania gospodarki przez Trumpa), zaczynamy rozumieć, dlaczego europejscy pożyczkodawcy są tak atrakcyjni – mówi Chris Beauchamp, analityk rynkowy londyńskiego IG.

Optymistyczne dane nt. gospodarczego wzrostu w regionie oraz poprawy rentowności obligacji przy jednoczesnym wzroście inflacji przełożyły się na marcowy wzrost wartości indeksu Euro Stoxx Banks o 11 proc., co dało tegoroczny wzrost na poziomie 7,7 proc. To lepszy marcowy wynik, niż osiągnęły indeksy Euro Stoxx 50 Index oraz KBW Bank Index.

Nasilenie się „byczych” nastrojów dotyczy nie tylko handlu opcjami, ale też innymi aktywami. Największy wpływ ma na to wspomniana sytuacja przez wyborami prezydenckimi we Francji. Czwartkowy sondaż pokazał, że szanse liderki Frontu Narodowego w drugiej turze są niewielkie. Rynki zdyskontowały także pozytywne dla nich wyniki niedawno zakończonych wyborów prezydenckich w Holandii.

>>> Czytaj też: Europejskie banki osiągają w tym miesiącu znakomite giełdowe wyniki, a zachowanie inwestorów sugeruje, że to jeszcze nie koniec.