Choć obie strony deklarowały chęć współpracy, w sobotę w Katowicach do porozumienia między prawnikami a rządzącymi nie doszło. Zgrzyt pojawił się podczas odczytywania listu prezydenta, w którym to głowa państwa upominała sędziów, że nie powinni recenzować działalności innych organów władzy i występować jako strona debaty. Po tych słowach uczestnicy kongresu zaczęli buczeć i z okrzykiem „konstytucja” podnieśli książeczki z ustawą zasadniczą. Emocje sięgnęły zenitu podczas wystąpienia Marcina Warchoła, wiceministra sprawiedliwości, który wspomniał o komunistycznych sądach, które skazały na śmierć ponad 3 tys. polskich patriotów. Jego zdaniem środowisku nie udało się rozliczyć z tą przeszłością. Wspomniał, że tylko jeden sędzia został z tego powodu usunięty z zawodu.

Większość obecnych po prostu opuściła wtedy salę i wróciła na nią po wystąpieniu wiceministra.

– Nie jestem przekonany, czy te wystąpienia polityków powinny być aż tak konfrontacyjne. Pan minister Warchoł jest znakomitym prawnikiem i naukowcem. Musi wiedzieć, że sala reaguje żywiołowo, i jeśli chce podać mocne treści, trzeba je podać w odpowiednio dobranej formie – ocenia prof. Maciej Gutowski, członek Naczelnej Rady Adwokackiej.

Jednocześnie jednak uważa, że reakcja sali również powinna być bardziej powściągliwa.

– Niezależnie od zbyt konfrontacyjnych wystąpień byliśmy gospodarzem i sami zaprosiliśmy do wypowiadania ścierających się poglądów – dodaje profesor Gutowski.

Wiceminister Warchoł całą sytuację określa jako smutne doświadczenie.

– Jeśli sędziowie reagują na rzeczową krytykę odwracaniem się plecami, to jest to niestety bardzo przykre. To świadczy o tym, że część tego środowiska myśli w kategoriach swoich korporacyjnych interesów, a nie służby obywatelom – kwituje wiceminister.

Koncyliacyjne nie było też przemówienie prof. Małgorzaty Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego, która mówiła o pysze rządzących. Radziła im, aby przestali niszczyć niezależność sądów. W przeciwnym wypadku, mówiła prof. Gersdorf, ta pycha zaprowadzi ich przed oblicze sprawiedliwości.

Zdaniem niektórych sędziów stosowane obecnie formy wyrażania sprzeciwu są zbyt łagodne.

– Spora część środowiska chciałaby podjęcia działań bardziej zdecydowanych. I nie można wykluczyć, że jeżeli rządzący nadal będą dewastować polskie sądownictwo, to zdecydujemy o przeprowadzeniu ogólnopolskiego protestu – przyznaje Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”.

>>> Czytaj też: Złoty ma szansę na umocnienie. Jest jednak jeden problem – repolonizacja