Na udostępnionych w internecie nagraniach wideo widać setki protestujących, którzy wymachują chińskimi flagami i apelują do władz o odstąpienie od śledztwa w sprawie funduszu inwestycyjnego Wymiana Dobra (Kindness Exchange). Wielu jego członków broni organizacji, twierdząc, że jest to legalna struktura walcząca z ubóstwem. Niektórzy protestujący obawiają się, że nie będą mogli wycofać z funduszu swoich pieniędzy po niedawnym aresztowaniu przez policję założyciela tej organizacji Zhanga Tianminga.

Władze zaniepokoiła demonstracja w pobliżu budynków państwowych instytucji. Wielu protestujących przybyło do Pekinu z sąsiednich prowincji. W ostatnich tygodniach ze względu na zbliżający się zjazd rządzącej partii komunistycznej w Pekinie zwiększono środki bezpieczeństwa.

Policja poinformowała, że po "reedukacji" z aresztu zwolniono osoby, które wyraziły skruchę, oraz zapowiedziała, że zastosuje wobec pozostałych podejrzanych o "prowokację" surowe środki. Departament bezpieczeństwa publicznego Pekinu określił demonstrację jako "nielegalne zgromadzenie".

Fundusz Wymiana Dobra został założony w maju 2013 roku i reklamował się jako wspierający walkę z nierównościami społecznymi. Uczestnik struktury, który określił się jako "biedny", ma otrzymać nawet 50-procentowy zysk z wpłaconej kwoty zaledwie po miesiącu, z kolei osoby określające siebie jako "bogate", miały otrzymać 10-procentowy zwrot.

Chińskie władze od lat walczą z rozpowszechniającymi się w całym kraju piramidami finansowymi, które szczególnie zyskały na popularności dzięki rozwojowi bankowości internetowej i mediów społecznościowych. (PAP)