Czy po 27 edycjach Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju formuła tego typu spotkań nie wyczerpuje się?

Myślę, że nie. To wydarzenie spełnia kilka bardzo różnych funkcji. Najważniejsze jest to, że ludzie mogą się spotkać i rozmawiać. Z reguły rozmawiają o swoich ważnych sprawach i są to interesy. Po drugie, jest funkcja poznawcza. Ludzie przyjeżdżają i mogą poznać opinie tych, którzy sprawują władzę, nadają ton debacie publicznej lub są w opozycji. Warto wiedzieć kto jest kim. Trzeci element to debaty, panele dyskusyjne, z których można się po prostu dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Przyglądałem się np. samochodowi wodorowemu i rozmawiałem z ludźmi, którzy odpowiadają za rozwój tego projektu w Polsce. To jest coś niesamowitego. Jeśli weźmiemy pod uwagę te trzy funkcje, to widać, że formuła się nie wyczerpuje.

W nazwie forum jest słowo „ekonomia”, jednak coraz więcej miejsca w panelach poświęcone jest geopolityce i sprawom międzynarodowym.

Uważam, że wpływ polityków na warunki, w których prowadzi się biznes, jest tak duży i tak decydujący, że trudno sobie wyobrazić wysublimowanie ekonomii z polityki. Nie wyobrażam sobie, że będziemy tutaj dyskutowali tylko o gospodarce i to jedynie z menedżerami czy ekonomistami. To jest realnie niemożliwe. Wszystkim, którzy mnie o to pytają powtarzam, że w poprzednich latach było tak samo – nie ma prymatu czy zwiększającego się udziału polityków i polityki w obradach Forum Ekonomicznego. Gdyby wziąć pod uwagę liczbę tematów, które są w agendzie, a jest ich prawie 300, to polityka nie stanowi nawet jednej dziesiątej problematyki tutaj omawianej. Oczywiście jest bardzo ważna, przebija się najczęściej do opinii publicznej, bo łatwiej jest rozmawiać o obecności kilku prezydentów na forum niż o konsekwencjach finansowych brexitu.

Czy świadomą decyzją było przekształcenie Forum Ekonomicznego z imprezy lokalnej, polskiej najpierw w wydarzenie regionalne, a obecnie coraz bardziej globalne?

To jest na razie bardziej nasza ambicja i chcemy, żeby tak było. Żeby to przeprofilowanie było faktem, musimy jeszcze włożyć w nie wiele pracy. Gospodarka globalizuje się, wpływ otoczenia zewnętrznego na to co się dzieje i czego jesteśmy uczestnikami w Polsce jest coraz większy. Przygotowując poważną debatę na temat tego, co jest dzisiaj ważne w Europie, nie możemy abstrahować od sytuacji globalnej. Tego robić nie wolno. Stąd coraz szerszy udział gości zagranicznych w ogólnej liczbie przyjeżdżających na forum. Gdy zaczynaliśmy, to byli sami Polacy i ledwie setka osób. Dzisiaj mamy 4 tys. uczestników i mniej więcej połowa to przyjeżdżający z zagranicy. Żebyśmy byli salonem Europy, brakuje nam jeszcze doświadczenia i pewnie też pieniędzy na promocję Forum Ekonomicznego.

Mam pan poczucie jakiejś siły sprawczej tych spotkań w Krynicy-Zdroju?

Nigdy nie próbowaliśmy w żaden sposób monitorować dalszego ciągu tych debat, wykładów, kontaktów. Nie tylko dlatego, że nie mamy potencjału, żeby to robić, ale dlatego, że nasz cel jest skromny – chcemy tylko, aby ludzie mogli tutaj rozmawiać. Być może dlatego, że chcemy ludzi nakłonić jedynie do dyskusji, przeżyliśmy te 27 lat. Od organizatorów forum oczekiwano przyjmowania deklaracji, rekomendacji, rozliczania rządzących, mówienia głośno, czego chcemy. Gdybyśmy chcieli odgrywać taką rolę, to stalibyśmy się jak wszyscy inni uczestnikami pewnej gry i ponosilibyśmy tego konsekwencje. Wówczas być może nie przeżylibyśmy tego jak instytucja, która tylko umożliwia dialog.

Czy Forum Ekonomiczne pozostanie w Krynicy-Zdroju? Pojawiały się przez ostatnie lata plotki, że może zmienić lokalizację.

Umowa, którą mamy w tej chwili z samorządem województwa małopolskiego oraz samorządem miejskim, będzie nas obowiązywać do 2023 r. Te umowy są fundamentalne, jeśli chodzi o budowę tymczasowych obiektów, w których odbywa się Forum Ekonomiczne. Trudno sobie wyobrazić cały koloryt tych spotkań bez tego miejsca. Na pewno więc do roku 2023 temat tego, gdzie będzie odbywało się forum jest zamknięty.

PATRON

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

PARTNER

źródło: Dziennik Gazeta Prawna