Mija pierwszy rok prezydentury Donalda Trumpa. Kontrowersyjnej, ale dla amerykańskiego biznesu „netto” korzystny, pisze WSJ. Wszystkie firmy zapłacą o blisko połowę niższe podatki i tyleż mniej przepisów. Wartość tych notowanych na giełdzie wzrosła, bo wartość całej giełdy podniosła się na najwyższy w historii poziom o 6,9 bln – do 30,6 bln dol. Gospodarka ma się świetnie – 2,5 proc. wzrostu PKB z tendencją przyspieszenia, inflacja nie przekracza 2 procent, bezrobocie jest na najniższym od 17 lat poziomie 4 procent, wreszcie zaufanie konsumentów i biznesu są na najwyższych poziomach, co potwierdzają różne badania. Porównanie jak wyglądał pierwszy rok innych prezydentów podaje CNN.

Nie mniej chmury są także. Desmond Lachman z American Enterprise Institute przypomina, że polityka deregulacji Trumpa przywraca niebezpieczne warunki w systemie finansowym, które jak wiadomo doprowadziły do kryzysu 2008 roku. Jak napisał Desmond: Hyman Minsky, uznany amerykański ekonomista specjalizujący się w cyklach kredytowych, musi przewracać się w grobie. Obligacje rządowe (na całym świecie) są na najniższych poziomach przy rekordach na amerykańskiej giełdzie, a zadłużenie na rynkach wschodzących w amerykańskich dolarach wzrosło w minionych 6 latach o 3 biliony dolarów.

Za to Europa może być rajem. Konkretnie strefa euro. Inaczej niż przed kryzysem 2011-2012 strefa euro trwa w łagodnym cyklu kredytowym, w którym zyski z niższego ryzyka pozwalają zarówno bankom, jak i rządom na refinansowanie po niższych kosztach, co powoduje, że biznes ma dostęp do kredytów. Gospodarka zdrowieje, co przynosi rządom wyższe dochody.

Daniel Gros zastanawia się jak długo może to trwać. Wyjaśnia, że jest to odwrotność sytuacji kryzysu, kiedy banki w finansowym stresie racjonowały kredyty powodując recesję i zwiększając presję na rządy, które już były obciążone koniecznością pokrycia strat banków, co nazwano pętlą zguby. Pętlę odwrócił w 2012 r. ówczesny szef Banku Centralnego Mario Draghi, co pozwoliło krajom, które utknęły w tej pętli ustabilizować swoje finanse.

>>> Czytaj też: USA: Trump: "marzyciele mogą otrzymać obywatelstwo za jakieś 10-12 lat"

Trzy lata później program luzowania finansowego banku centralnego zapoczątkował cykl wzrostu. Mało prawdopodobne, żeby obecny cykl doprowadzi do kryzysu, bo zmienił się model wzrost gospodarczego w krajach peryferyjnych strefy. W okresie boomu kredytowego wzrost w Hiszpanii i Portugalii opierał się głównie na popycie wewnętrznym finansowanym z napływu kapitału, we Włoszech popyt był mniej żywiołowy, ale kapitał zagraniczny był wciąż potrzebny na finansowanie publicznego zadłużenia. Gdy napływ kapitału zatrzymał się, gospodarki te popadły w kryzys. Dziś wzrost w tych krajach opiera się na eksporcie a popyt krajowy pozostaje ograniczony. Co więcej, kraje te utrzymują nadwyżki na rachunku obrotów bieżących, podczas gdy gospodarka rośnie. Są więc uniezależnione od napływu kapitału. A to oznacza, że cykl może się utrzymywać.

Aby strefa faktycznie stała się rajem potrzebne są reformy. Sześć, jak wskazuje grupa ekonomicznych autorytetów. Strefa wciąż cierpi na poważne słabości z powodu wadliwej architektury fiskalnej i finansowej, a członkowie strefy pozostają podzieleni co do sposobów rozwiązania problemu. Tych sześć reform poprawiłoby stabilność finansową strefy, jej spójność polityczną i potencjał zapewnienia dobrobytu jej obywatelom przy jednoczesnym uwzględnieniu priorytetów i obaw krajów członkowskich.

Należy w tym celu: wprowadzić skoordynowane opłaty za koncentrację banków i wspólne ubezpieczenia depozytów, zastąpić obecny system reguł fiskalnych skoncentrowanych na deficycie strukturalnym regułą wydatkową skierowaną na długoterminowy cel redukcji długu, stworzyć instytucjonalno-prawną strukturę dla restrukturyzacji zadłużenia. Następnie utworzyć fundusz strefy do pomocy krajom z problemami, a także aktywa syntetycznego euro, które oferowałyby inwestorom alternatywę dla krajowych obligacji skarbowych i wreszcie zreformować architekturę instytucjonalną strefy tak, aby udoskonalić aparat nadzoru przez stworzenie niezależnej komisji nadzoru skarbowego. Zgrabna całość. Ciekawe, czy będzie w strefie dyskutowana.

Strefie euro wróży też dobrze kondycja niemieckiej gospodarki. Optymizm niemieckiego biznesu jest na najwyższym poziomie, bezrobocie na rekordowo najniższym. Zdaniem analityków z Międzynarodowego Funduszu Walutowego niemieccy politycy mają zatem idealną okazję, aby podjąć reformy gospodarcze. Przed Niemcami trzy wyzwania: wciąż powoli rosnące zarobki i inflacja, starzejące się społeczeństwo oraz najwyższa na świecie nadwyżka budżetowa.

Zarobki rosną powoli głównie dlatego, że przez ostatnią dekadę ich wzrost był wstrzymywany, aby nie zagrozić miejscom pracy. Dziś jednak mogą być uwolnione i ich wzrost podniósłby wydatki konsumpcyjne, a to powinno się przełożyć na wzrost inflacji – także w całej strefie euro, do poziomu wyznaczonego przez Europejski Bank Centralny.

Drugim wyzwaniem jest starzejące się społeczeństwo i najwyższa na świecie nadwyżka budżetowa (na poziomie 8 procent PKB). Analitycy MFW wskazują, że nadwyżka stwarza możliwość osłony skutków starzenia się społeczeństwa. Olbrzymia nadwyżka budżetowa wskazuje zaś, że tendencja niemieckiego społeczeństwa do oszczędzania rozrosła się za bardzo. Przydałby się ruch pieniądza, czyli większe zrównoważenie oszczędności inwestycjami.

>>> Czytaj też: Jakie będą długotrwałe skutki Trumponomiki? [OPINIA]

Ile kosztuje cybernetyczne włamanie? Ataki w cyberprzestrzeni są nie tylko coraz częstsze, ale i wydają się coraz kosztowniejsze. Nie ma jednak zgody co do metody szacowania takich kosztów, a jest to niezbędne i okradanym firmom i ubezpieczycielom – wyjaśniają włoscy analitycy w portalu Center for Economic Policy Research.

Straty z powodu takich ataków poniósł ostatnio na przykład duński gigant z branży przewozów – 250-300 mln dol., brytyjski producent środków czyszczących – ok. 140 mln dol., czy amerykańska agencja rankingująca kredyty, z której hakerzy ukradli dane 143 milionów osób, co dla niej skończyło się spadkiem wartości akcji o 20 proc.

Indie cieszą się tempem wzrostu gospodarki jednym z najwyższych na świecie. Kluczową rolę w jego utrzymaniu będzie odgrywał system finansowy kraju. O ile Indie mają dobrze rozwinięte rynki akcji, o tyle sektor bankowy ma problemy z zarządzaniem i rosnącym poziomem pasywnych aktywów. Rynek korporacji i rynki wtórne zarządzania ryzykiem także pozostają słabo rozwinięte. Dla poprawy tej sytuacji a więc dla utrzymania wzrostu gospodarki kraju dwoje ekonomistów hinduskiego pochodzenia piszących dla Brookings Institute, wskazuje konieczne reformy: dokapitalizowanie państwowych podmiotów z tego sektora, reformy zwiększające przejrzystość zarządzania, zniesienie ograniczeń w emisji obligacji korporacyjnych i limitów dla zagranicznych inwestorów instytucjonalnych i wprowadzenie nowych instrumentów na rynek finansowy.

Autor: Anna Wielopolska