W poniedziałek kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski, odnosząc się do projektu unijnego budżetu na lata 2021-2027, odnosząc się w poniedziałek w Radiu Zet do projektu unijnego budżetu, zaznaczył, że cięcia są "olbrzymie", a powodem jest "upór, brak profesjonalizmu, łamanie konstytucji" przez obecny rząd.

Podkreślił, że "problem polega na tym, że niestety mamy rozporządzenie, które wiąże przestrzeganie praworządności z pieniędzmi". "Jak tak dalej pójdzie, to Warszawa straci miliardy, jak PiS będzie tak rządził" - dodał. "Na szczęście dzięki naszym staraniom te pieniądze nie przepadają, tylko te pieniądze będą mrożone" - podkreślił Trzaskowski. "W związku z tym, jak my wygramy kolejne wybory, to te pieniądze zostaną odmrożone i Warszawa skorzysta wtedy z olbrzymich pieniędzy na inwestycje" - zapewnił.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek oceniła, że słowa Trzaskowskiego są skandaliczne. Pokazują - powiedziała Mazurek - że sojusz Platformy Obywatelskiej z urzędnikami Unii Europejskiej, naszymi przeciwnikami, stał się faktem. Mazurek pytała też szefa PO Grzegorza Schetynę o to "kto, kiedy, z kim i gdzie zawarł taką umowę".

Kierwiński, pytany o zarzuty rzeczniczki PiS wobec Platformy, ocenił, że za "utratę środków europejskich dla Polski odpowiada nieudolna polityka PiS". "Za mniejsze środki, jeżeli chodzi o politykę spójności odpowiada PiS. Za mniejsze środki, jeżeli chodzi o polskich rolników odpowiada PiS. Za bałagan, jeżeli chodzi za nasze relacje z UE odpowiada PiS" - wyliczał polityk.

"Ja rozumiem, że pani Mazurek ma nadzwyczajną zdolność mówienia: +rządzimy przez trzy lata, ale za nic nie odpowiadamy, my nic nie możemy, to wszystko inni, ta zła opozycja+. Jeżeli nie macie na nic wpływu jeżeli nic nie potraficie dopilnować, jeżeli nic nie potraficie dla Polski załatwić, to po prostu odejdźcie i się nie kompromitujcie" - apelował poseł PO.

Kierwiński zauważył, że Polska ma otrzymać prawie 20 mld euro mniej środków unijnych na politykę spójności. "To rachunek dla Polski za złe rządy PiS. Ten rachunek Polsce wystawiany jest za działalność pana Jakiego, za działalność pana Kaczyńskiego, za działalność pani Mazurek" - stwierdził.

"Zamiast odwracać kota ogonem, niech PiS rozwiąże realne problemy Polaków, niech PiS zapewni takie środki europejskie, jakie potrafiła zapewnić PO. Dość udawania, wy bierzecie pełną odpowiedzialność za to, ile środków europejskich będzie dla Polski" - mówił. "Jeżeli środki europejskie będą zamrożone to tylko przez waszą działalność" - dodał.

Słowa o "zamrażaniu" unijnych funduszy dla Polski pojawiły się także w poniedziałkowym wywiadzie lidera PO Grzegorza Schetyny dla "Rzeczpospolitej". "Unijny budżet ma być mniejszy dla Polski ze względu na brak umiejętności prowadzenia negocjacji przez rząd Morawieckiego. Polska najwięcej straci w nowym budżecie UE, właśnie z tego powodu. Do tego jeszcze te pomniejszone znacznie pieniądze dla Polski, które będą w budżecie ostatecznie zapisane, wszystko na to wskazuje, zostaną zamrożone, ze względu na łamanie praworządności. Po 2019 roku i po wyborach parlamentarnych, wrócimy do tego i odmrozimy unijne środki dla Polski" - powiedział Schetyna.

Zgodnie z propozycją przedstawioną przez KE, Polska ma otrzymać w nowym wieloletnim budżecie 64 mld euro z funduszy spójności - o 19,5 mld euro mniej niż obecnie. Zaproponowane przez Komisję nowe zasady przydziału środków w ramach polityki spójności zakładają, że wielkość funduszy będzie nadal powiązana z bogactwem regionów, ale są też kryteria dodatkowe, takie jak bezrobocie wśród ludzi młodych, niski poziom szkolnictwa, zmiany klimatyczne oraz przyjmowanie i integracja migrantów.

>>> Czytaj też: Będzie rządowa pomoc w termomodernizacji. Czy to pomoże w walce ze smogiem?