Sprzedaż euro pochodzących z funduszy Unii Europejskiej, jakiej dokonało wczoraj Ministerstwo za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego, miała miejsce w bardzo dobrym momencie. Na rynku panowała bowiem niewielka płynność, a sentyment dla Polski, Czech oraz Węgier uległ chwilowej poprawie w wyniku słownych interwencji ze strony rządów oraz władz monetarnych tych krajów.

Dziś wiele zależeć będzie od kolejnych kroków, na jakie zdecyduje się Ministerstwo Finansów oraz od danych o produkcji przemysłowej, jakie napłyną w czasie dzisiejszej sesji z Polski. Oczekuje się spadku produkcji o ponad 11% w stosunku rocznym. Jeśli MF będzie w dalszym ciągu sprzedawać euro na rynku, a dane okazałyby się lepsze od oczekiwań, możliwy jest dalszy spadek notowań EUR/PLN do pierwszego najbliższego wsparcia na poziomie 4,6600, a potem dalej w kierunku 4,6000. Należy jednak pamiętać, że nastroje wokół krajów Europy Środkowo – Wschodniej wciąż są niekorzystne. Inwestorzy boją się możliwych problemów z płynnością i pozyskaniem kapitałów zagranicznych przez europejskie emerging markets i są bardzo ostrożni jeśli chodzi o ocenę regionu pod kątem możliwości inwestycyjnych i ryzyka. Oprocentowanie kontraktów CDS, stanowiących zabezpieczenia wypłacalności obligacji wyemitowanych przez kraje regionu, wzrosło w ostatnich tygodniach bardzo znacząco. Inwestor nabywający tego typu kontrakty ubezpiecza się przed ryzykiem bankructwa emitenta w zamian za określoną stałą opłatę uiszczaną sprzedającemu CDS. Opłata ta wyrażona jest w postaci procentu od całkowitej kwoty długu i zależy od oceny ryzyka emitenta – im wyższe ryzyko bankructwa, tym wyższej opłaty zażąda sprzedający kontrakt CDS. Zwykle oprocentowanie jest proporcjonalne do oceny ratingowej emitenta, chociaż silny wzrost awersji do ryzyka może doprowadzić do anomalii – np. wymagane przez inwestorów oprocentowanie CDS dla Polski wzrosło do poziomu 405 punktów bazowych, zbliżonego do rentowności tego typu kontraktów dla Serbii, której ocena ratingowa według S&P jest 3 stopnie niższa. 1 punkt bazowy oznacza, że na zabezpieczenie długu o wartości 10 mln dolarów należy wydać 1000 USD. Zjawisko to świadczy na niekorzyść złotego w dłuższej perspektywie, ponieważ pokazuje, jak negatywne nastawienie do polskiej gospodarki mają inwestorzy zagraniczni.

Słaby początek wczorajszej sesji na amerykańskich giełdach dał impuls do spadku kursu EUR/USD w pobliże istotnego wsparcia 1,2500. W dalszej części notowań w USA sytuacja na tamtejszych parkietach nieco się poprawiła, co sprawiło, że wartość euro względem dolara weszła w fazę konsolidacji. Dzisiaj dzięki niewielkiemu ociepleniu nastrojów na sesji azjatyckiej kurs EUR/USD wzrósł nieco ponad 1,2600. 

Na rynkach wciąż jednak utrzymuje się duża niepewność. Wczoraj nie zdołał jej nawet zmniejszyć, przedstawiony przez prezydenta USA, plan pomocy dla amerykańskich pożyczkobiorców, którzy ucierpieli na skutek kryzysu na rynku nieruchomości. W ramach tego planu amerykańskie władze przeznaczą 75 mld USD, by obniżyć raty kredytów zaciągniętych na kupno domów. Działania te mają na celu zatrzymanie wzrostu liczby zajęć hipotek, spowodowanych niewypłacalnością pożyczkobiorców. Pozytywny wydźwięk tych doniesień był wczoraj neutralizowany m.in. przez obawy inwestorów o kondycję amerykańskich koncernów samochodowych. We wtorek poprosiły one amerykański rząd o dalsze wsparcie. Wczoraj agencja Moody’s oceniła prawdopodobieństwo ich bankructwa na 70%. Na większą poprawę rynkowej atmosfery nie pozwoliła także kolejna porcja słabych danych z amerykańskiej gospodarki (z rynku nieruchomości i sektora przemysłowego) oraz obniżka prognoz odnośnie PKB Stanów Zjednoczonych w roku obecnym dokonana przez Fed. Wszystkie te czynniki sprawiły, że amerykańskie indeksy giełdowe, podobnie jak kurs EUR/USD, nie były w stanie oddalić się wczoraj od nowo ustanowionych tegorocznych minimów.

Dzisiaj wspomnianą niepewność rynkową nieco zmniejszyły ogłoszone z Chin i Japonii kolejne działania wspierające tamtejsze gospodarki. Impuls do zwyżki kursu EUR/USD ponad poziom 1,2600 dały dodatkowo pogłoski o tym, iż Niemcy mogą zdecydować się na udzielenie dalszej pomocy rynkowi finansowemu. Wczoraj w tym kraju został zatwierdzony projekt ustawy, pozwalający rządowi na nacjonalizację pożyczkobiorcy Hypo Real Estate Holding. Ustawa ta trafi do parlamentu 3 kwietnia. Jeśli zostanie ona wprowadzona w życie, w Niemczech będzie miała miejsce pierwsza od lat 30-tych minionego wieku nacjonalizacja instytucji finansowej. Na tym działania pomocowe niemieckich władz prawdopodobnie się nie zakończą. Wczoraj Minister Finansów tego kraju powiedział, że Niemcy są gotowe do udzielenia dodatkowego wsparcia dla rynku finansowego. Dzisiaj kanclerz Niemiec A. Merkel będzie rozmawiać z przewodniczącym Komisji Europejskiej J. Barroso. Jeśli w trakcie tych rozmów poruszony zostanie temat wspomnianych działań, euro może ulec dalszej aprecjacji. Dla notowań EUR/USD w dalszym ciągu kluczowy będzie poziom 1,2700. Dopiero jego pokonanie stanie się sygnałem do rozpoczęcia większej korekty wzrostowej. Dopóki kurs przebywa poniżej tej wartości, wciąż bardziej prawdopodobny jest jego powrót do spadków.