Jordania pragnie uzyskać obecnie gwarancje zainteresowanych stron, że będą mogli to uczynić, chociaż obserwatorzy na Bliskim Wschodzie nie sądzą, aby istniały na to obecnie realne szanse.

W piątek syryjskie wojska rządowe i ich rosyjscy sojusznicy zajęli posterunek graniczny Nasib, który ponad trzy lata był kontrolowany przez rebeliantów - podało syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

"Pojazdy rosyjskiej żandarmerii i przedstawiciele administracji syryjskiej dotarli bez walki do posterunku na granicy z Jordanią" - poinformował agencję AFP dyrektor Obserwatorium Rami Abdel Rahmane.

Oficjalna syryjska agencja prasowa Sana napisała: "Syryjska flaga znów powiewa nad posterunkiem w Nasibie".

Od początku ofensywy wojsk Baszara el-Asada i ich rosyjskich sojuszników w prowincji Dera Jordania podejmuje starania dyplomatyczne o przywrócenie zawartego w lipcu 2017 roku z udziałem Rosji i USA porozumienia, dzięki któremu na południu Syrii aż do wznowienia ofensywy sił rządowych 19 czerwca panował spokój.

Jordania zdołała doprowadzić w czwartek do wznowienia między przedstawicielami sił antyrządowych w regionie a Rosjanami negocjacji, które zostały przerwane poprzedniego dnia wskutek poważnych różnic zdań - podały oficjalne źródła jordańskie.

"Ani Jordania, ani żaden inny kraj nie jest w stanie powstrzymać arogancji Rosji, która chce doprowadzić do całkowitej klęski syryjskiej opozycji" - stwierdził w rozmowie z przedstawicielem agencji EFE jordański generał w stanie spoczynku Fajez al-Duwairi.

Weteran jordańskiej armii królewskiej powiedział, że jednym z warunków postawionych przez Moskwę jest wydanie przez powstańców całej broni ciężkiej. Wolna Armia Syryjska warunek odrzuciła.

"Jordania nie jest w stanie wpłynąć na zmianę stanowiska Rosji w sytuacji, gdy ten kraj korzysta z poparcia Izraela" - dodał Duwairi, który powiedział, że oba te państwa i Stany Zjednoczone porozumiały się co do tego, aby pozwolić armii syryjskiej z powrotem przejąć kontrolę na południowej granicy syryjskiej, to jest granicy z Izraelem i Jordanią.

Na tym obszarze znajdują się dziesiątki tysięcy uchodźców, którzy uciekli podczas ofensywy w prowincji Dera przed przesuwającym się frontem, szukając ocalenia w sąsiednich krajach.

Władze Jordanii odmawiają im schronienia, ponieważ - jak zapewniają - nie są w stanie przyjąć na swym terytorium nowych syryjskich uchodźców.

W Jordanii przebywa już 1,3 miliona uciekinierów z Syrii. 650 000 spośród nich ma status uchodźców.

Według Duwairiego, między stronami istnieje milczące porozumienie: ma ono polegać na przyzwoleniu, aby syryjskie wojska rządowe przejęły kontrolę nad strefą z gwarancją, że wspomagające je milicje i siły irańskie będą się trzymały z dala od granicy Izraela, kraju, który - według jordańskiego weterana - zyskuje na południu Syrii rolę "głównego protagonisty".

Generał Duwairi twierdzi też, że wielkie mocarstwa oczekują od Jordanii, iż nie pozwoli nowym uciekinierom z prowincji Dera na przekroczenie jej granicy, choć królestwo jest pod presją organizacji humanitarnych.

W czwartek rząd jordański odrzucił apel ONZ o otwarcie granicy z Syrią, na której zgromadziło się już pod namiotami 60 000 nowych syryjskich uchodźców.

Zdaniem komentatora niezależnego jordańskiego dziennika "Al Gad" Fahda Jeitana, Jordania pozostanie niewzruszenie na swym stanowisku, gdyż przyjęcie dalszych syryjskich uchodźców stworzyłoby "ryzyko dla jej bezpieczeństwa narodowego".

"Jordania będzie podtrzymywała kontakty z Rosją, ponieważ jest zainteresowana w uspokojeniu sytuacji na południu Syrii i w uzyskaniu gwarancji bezpieczeństwa dla uchodźców" - twierdzi Jeitan.

Różnica między stanowiskami Ammanu i Moskwy - podkreśla komentator - polega na tym, że Jordania nie uważa rebeliantów za terrorystów, lecz za przeważnie umiarkowanych politycznie powstańców.

Podczas gdy dyplomacja i negocjacje nie przyniosły na razie konkretnych owoców, syryjskie siły rządowe przejęły już kontrolę nad 70 proc. terytorium prowincji Dera, jednej z ostatnich, gdzie znajdują się jeszcze grupy zbrojnych powstańców oraz islamistów. (PAP)