Na uwagę dziennikarza prowadzącego rozmowę w TVP Info o bezradności opozycji wobec narzuconego przez PiS tempa prac parlamentarnych nad nowelizacją przepisów dot. sądownictwa, Ziobro ocenił, że źródłem bezradności była raczej "świadomość przegranej bitwy po stronie opozycji".

"Opozycja miała 8 lat wcześniej, żeby zmieniać sądownictwo, a wcześniej długie jeszcze lata, bo w większości przecież to oni rządzili w różnych wydaniach i przeobrażeniach koalicyjnych" - podkreślił minister.

Tymczasem - według niego - sądownictwo "działa jak działa i generalnie sympatii większości Polaków nie budzi".

Minister podkreślił jednocześnie, że szybka nowelizacja przepisów dot. sądownictwa była konieczna. "Nie możemy nie reagować na próbę storpedowania procesu zmian w sądownictwie, które przeprowadzamy, poprzez jawne oświadczenia środowisk takich, jak (stowarzyszenie sędziów) Iustitia, które zapowiedziały blokowanie naboru do Sądu Najwyższego poprzez torpedowanie procedur, które zostały przygotowane w ramach cywilizowanych zasad, ale przy założeniu, że wszyscy te cywilizowane zasady chcą respektować" - argumentował.

"Nie możemy nie zauważać sytuacji i zachowania pani prezes (Małgorzaty) Gersdorf, byłej prezes SN, która stosuje obstrukcję i usiłuje dezorganizować pracę SN" - dodał Ziobro.

"Państwo sprawne, państwo, które nie działa teoretycznie, państwo reaguje - tak, aby to wszystko działało, a instytucje funkcjonowały" - podkreślił minister.

Szef MS był też pytany m.in. o status Gersdorf i to, kto jest dziś pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

"Pani Gersdorf jest sędzią Sądu Najwyższego w stanie spoczynku i taka jest jej rzeczywista pozycja" - powiedział Ziobro. Z kolei "rolę zarządzającego tymczasowo SN" odgrywa - jak mówił - "z racji ustawy, jaka obowiązuje", sędzia Józef Iwulski.

"Co jest zresztą też bardzo znamienne, bo SN zarzekał się, że w SN nie ma osób, które mają w swoim dossier orzeczenia i wyroki polityczne, skazujące opozycyjnych działaczy w okresie stanu wojennego i później; a okazuje się, że wyszło jak wyszło" - dodał Ziobro.

Według doniesień portalu Onet, Iwulski orzekał w kilku procesach politycznych za czasów PRL, w których skazywano opozycjonistów. "Gazeta Polska Codziennie" pisała natomiast o aktach IPN, z których wynikałoby, że sędzia Iwulski w 1976 r. został skierowany do ośrodka szkolenia WSW, gdzie po uzyskaniu "szlifów kontrwywiadu wojskowego PRL" odbył półroczne praktyki.

Ziobro był też pytany o słowa prezeski niemieckiego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH) Bettiny Limperg, która stwierdziła w piątek, iż wychodzi z założenia, że Gersdorf została zwolniona z urzędu "niezgodnie z prawem".

"O ile mi wiadomo, prezes FTK w Karlsruhe ma kompetencje do tego, żeby orzekać i wypowiadać się na temat przestrzegania prawa i zrozumienia jego litery w Niemczech, natomiast widać, że tu poczuwa się do tej kompetencji, aby mówić, jak to powinno być w Polsce" - powiedział minister. Jak ocenił, są to "złe zakusy, zwłaszcza po stronie prawników niemieckich, aby dyktować nam, jak my mamy interpretować nasze polskie prawo, jak mamy budować wymiar sprawiedliwości".

"To tym bardziej zakrawa na kpinę w tym tego słowa znaczeniu, że w Niemczech SN jest wybierany wyłącznie przez polityków, tam sędziowie nie mają nic do powiedzenia. Ta zmiana, którą wprowadziliśmy, daje sędziom dużo więcej do powiedzenia, jeżeli chodzi o wybór do SN niż to, co dzieje się w Niemczech, gdzie decydują w połowie ministrowie sprawiedliwości landów, a w drugiej połowie politycy, tj. przedstawiciele Bundestagu" - dodał minister.

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w trzy miesiące od tego terminu, w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. Mogą oni jednak dalej pełnić funkcję, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy, złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent RP wyrazi zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN. Prezydent, przed wyrażeniem zgody na dalsze zajmowanie stanowiska, zasięga opinii KRS.

Gersdorf, która ukończyła 65. rok życia, nie złożyła takiego oświadczenia, argumentując, że jej kadencja jest określona wprost w konstytucji. (PAP)

autor: Marceli Sommer